Polska gospodarka uniknęła oligarchizacji dzięki modelowi transformacji
Polska pozostaje wyjątkiem wśród państw byłego bloku wschodniego, ponieważ po transformacji ustrojowej nie wykształciła trwałego systemu oligarchicznego. Analizy ekonomistów wskazują, że znaczenie miały jednocześnie silna pozycja załóg pracowniczych, działania antymonopolowe i specyficzny przebieg prywatyzacji.
Najważniejsze
- Decyzje instytucjonalne z lat 80. i 90., w tym silna rola związków zawodowych i pracowników, uniemożliwiły oligarchizację majątku w Polsce.
- Analiza badaczy UW wykazała, że tylko 5 proc. najbogatszych Polaków w latach 2002–2018 posiadało powiązania polityczne, a 7 proc. majątek pochodzący z prywatyzacji.
- Powiązania polityczne obniżają szanse awansu do czołówki najbogatszych o 20–30 proc., a bycie byłym partyjnym lub agentem SB zwiększa ryzyko wypadnięcia z listy o 79 proc.
Czynniki, które ograniczyły koncentrację majątku
Jak wynika z analizy Forbes.pl, brak oligarchii w Polsce był efektem splotu decyzji instytucjonalnych i politycznych z przełomu lat 80. i 90., a nie jednego rozstrzygającego posunięcia. W tekście podkreślono, że jeszcze przed upadkiem komunizmu załogi pracownicze uzyskały szerokie uprawnienia właścicielskie, co utrudniło swobodne przejmowanie majątku państwowego przez wąskie grupy interesów.Autorzy przywołani w materiale, w tym prof. Maciej Bałtowski i dr Stefan Sękowski z UMCS, oceniają, że silna rola związków zawodowych i pracowników ukształtowała unikalny model przekształceń własnościowych. Taka konstrukcja ograniczała przestrzeń dla układu oligarchicznego, zwłaszcza w porównaniu z Rosją czy Ukrainą, gdzie słabsze instytucje pracownicze miały mniejszy wpływ na przebieg transformacji.
Znaczenie miały także regulacje antymonopolowe oraz podział dużych przedsiębiorstw państwowych w pierwszych latach transformacji. Według przywołanego w tekście prof. Andrzeja Sopoćki, przygotowanie ustawy antymonopolowej jeszcze w latach 80. i późniejsze wzmocnienie egzekwowania tych zasad pomogły zapobiec przekształceniu socjalistycznych monopoli w prywatne centra trwałej dominacji gospodarczej.
Wnioski z badań i znaczenie dla rynku
W materiale przytoczono również wyniki badań ekonomistów z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Katarzyny Sałach-Dróżdż i prof. Michała Brzezińskiego, którzy przeanalizowali listy najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost” z lat 2002–2018. Z ich badania wynika, że tylko 5 proc. osób z tej grupy miało powiązania polityczne, a 7 proc. posiadało majątek pochodzący z prywatyzacji.Badacze wskazują, że powiązania polityczne nie wiążą się z wyższym poziomem majątku polskich multimilionerów, a nawet obniżają prawdopodobieństwo awansu w rankingu najbogatszych o 20–30 proc. Jednocześnie bycie byłym członkiem partii komunistycznej lub informatorem tajnej policji zwiększa ryzyko wypadnięcia z listy najbogatszych Polaków o 79 proc., co w ocenie autorów przeczy tezie o dominacji kapitalizmu kumoterskiego w Polsce.
Tekst pokazuje jednak, że spór o to, które decyzje były najważniejsze, pozostaje otwarty. Część ekonomistów podkreśla znaczenie szybkiego wdrażania reguł rynkowych, inni wskazują na wyhamowanie prywatyzacji i większą przejrzystość procesu w połowie lat 90., ale wspólny wniosek pozostaje taki sam, Polska zbudowała model wzrostu z dużym sektorem państwowym, lecz bez trwałego przejęcia gospodarki przez oligarchów.
W naszym wcześniejszym materiale o upadku kultowych polskich marek z lat 90. opisaliśmy, że znikanie brandów takich jak Frugo, Malma czy Pollena 2000 częściej wynikało ze zmian właścicielskich, decyzji grup kapitałowych i niedoboru kapitału niż z samej jakości produktu. Wskazywaliśmy też na znaczenie przebudowy handlu (wzrost roli dyskontów i marek własnych) oraz ograniczeń „efektu nostalgii”, które utrudniały trwałe reaktywacje dawnych hitów rynkowych.