Rosnący dług publiczny zawęża pole manewru rządów i banków centralnych
Wysoki poziom długu publicznego sam w sobie nie przesądza o ryzyku kryzysu, ale rosnące zadłużenie coraz mocniej ogranicza wybory polityki gospodarczej. Szczególne znaczenie ma to wtedy, gdy państwa wchodzą w okres spowolnienia lub uporczywej inflacji z dużym deficytem i większą wrażliwością budżetów na stopy procentowe.
Najważniejsze
- Wskaźnik globalnego długu publicznego do PKB wzrósł z około 55 proc. dwadzieścia lat temu do 97 proc. podczas pandemii, przekraczając 100 proc. w U.S. i wielu krajach Europy.
- Historycznie redukcja długu następowała przez represję finansową, wyższą od oczekiwań inflację i poprawę sald budżetowych, a realne koszty ponosili posiadacze obligacji.
- W Polsce wysoki deficyt przy silnym wzroście zwiększa wrażliwość budżetu na podwyżki stóp, ograniczając przestrzeń pożyczkową i ryzykując negatywną reakcję inwestorów.
Mechanizmy narastania długu i historyczne sposoby jego obniżania
Jak pisze Forbes.pl, sama relacja długu do PKB nie działa jak uniwersalny licznik prowadzący państwo do bankructwa, bo o ciężarze zobowiązań decydują także struktura finansowania, terminy zapadalności, waluta zadłużenia i tempo wzrostu dochodów budżetowych.W tekście wskazano, że światowa relacja długu publicznego do PKB wzrosła z około 55 proc. dwadzieścia lat temu do 97 proc. w czasie pandemii, a poziom 100 proc. przekroczyły m.in. U.S. oraz wiele państw Europy. Jednocześnie wysokie zadłużenie nie jest zjawiskiem bez precedensu, bo po II wojnie światowej dług w U.S. sięgał 106 proc. PKB, a w UK około 270 proc. PKB.
Autor opinii przypomina, że w przeszłości redukcja długu następowała głównie przez represję finansową, wyższą od oczekiwań inflację i poprawę sald budżetowych, a nie przez samo szybkie tempo wzrostu gospodarczego. Z danych historycznych ma wynikać, że to właśnie posiadacze obligacji ponosili realny koszt takiego dostosowania, gdy wartość ich aktywów malała bez formalnego bankructwa państwa.
Ryzyko dla polityki pieniężnej i sytuacja Polski
W analizie podkreślono, że współczesne gospodarki przyzwyczaiły się do działania polityki fiskalnej jak zapadki, bo w czasie recesji, kryzysów bankowych, pandemii czy wojen dochody podatkowe spadają, wydatki rosną, a dług szybko zwiększa się o kolejne punkty PKB. Gdy koniunktura wraca, nadzwyczajne wydatki często pozostają w systemie, co utrudnia powrót do niższego zadłużenia przed następnym kryzysem.Na tym tle Polska jest opisana jako przypadek, w którym wysoki deficyt przy jednocześnie wysokim wzroście gospodarczym budzi obawy nie ze względu na jeden sztywny próg zadłużenia, lecz z powodu ograniczania zdolności pożyczkowych na przyszłość i zwiększania wrażliwości budżetu na podwyżki stóp procentowych. To właśnie ten konflikt z polityką pieniężną może nasilać zjawisko dominacji fiskalnej, gdy wyższe koszty obsługi długu utrudniają bankowi centralnemu skuteczne schładzanie inflacji.
W skrajnym scenariuszu inwestorzy mogą stracić wiarę we współpracę rządu i banku centralnego na rzecz stabilności gospodarczej, co podnosi koszt rolowania długu i osłabia walutę. Wtedy państwo może zostać zmuszone do szybkiej i bolesnej konsolidacji fiskalnej, obejmującej cięcia wydatków i wzrost podatków.
W naszej wcześniejszej analizie wrześniowego odczytu inflacji w Polsce opisaliśmy, że CPI wzrósł do 4,1% r/r, a głównym czynnikiem przyspieszenia były droższe paliwa, przy jednocześnie wyższej presji cenowej w usługach niż w towarach. Zwracaliśmy uwagę, że reaktywowany mechanizm maksymalnych cen paliw (wraz z czasowym obniżeniem VAT i akcyzy) może ograniczać przenoszenie szoku na resztę gospodarki i wpływać na oczekiwania dotyczące stóp procentowych, choć ryzyko zacieśnienia rośnie w otoczeniu działań Fed i EBC.