Bank Pekao odkłada decyzję o ewentualnej zmianie nazwy poza 2027 rok i chce rozstrzygnąć tę kwestię w perspektywie 2029 roku. Zarząd sygnalizuje, że sprawa jest związana z problemem tożsamości marki i odróżnialności banku od PKO BP.
Najważniejsze
- Prezes Banku Pekao Cezary Stypułkowski zapowiedział, że decyzja o ewentualnej zmianie marki zostanie oceniona najpóźniej do 2029 roku.
- Stypułkowski wskazał wysokie prawdopodobieństwo rebrandingu z powodu problemów z tożsamością i myleniem marki Pekao z PKO BP.
- Bank rozważa m.in. powrót do historycznej nazwy Polbank, a proces oceny wariantów zacznie się po 2027 roku ze względu na ograniczenia czasowe.
Harmonogram oceny marki i dostępne opcje
Jak podaje Bankier, powołując się na PAP Biznes, prezes Banku Pekao Cezary Stypułkowski powiedział podczas konferencji, iż bank nie podejmie decyzji dotyczących ewentualnej zmiany nazwy w 2027 roku. Jak wskazał, instytucja chce mieć jasność w tej sprawie w perspektywie 2029 roku.Prezes ocenił jednocześnie wysoko prawdopodobieństwo zmiany marki. Zaznaczył, że trudno w poważny sposób prowadzić instytucję, która ma problem z tożsamością.
Stypułkowski dodał, że w minionym roku bank próbował odpowiedzieć sobie na pytanie o własne pozycjonowanie. Według niego Pekao mierzy się ze strukturalnym problemem budowania tożsamości oraz mieszania marki banku z innymi podmiotami.
Wpływ na pozycjonowanie banku
Według wcześniejszych informacji prasowych Pekao może rozważać zmianę nazwy po to, by ułatwić klientom odróżnianie instytucji od PKO BP. Jedną z opcji, o której wspomniano, jest nazwa „Polbank”, obecna już wcześniej na polskim rynku bankowym.Prezes zaznaczył, że rok 2027 z różnych powodów nie nadaje się do aktywnej dyskusji o nazwie. Dodał, że zespół zarządczy przystąpi do profesjonalnego procesu oceny dostępnych wariantów, wśród których ma pojawić się także Polbank.
W naszym wcześniejszym materiale o karach UOKiK dla banków opisywaliśmy decyzję regulatora o nałożeniu łącznie 15 mln zł sankcji na cztery duże instytucje za sposób prezentowania warunków kredytów. Zwracaliśmy uwagę, że zarzuty dotyczyły m.in. wprowadzania klientów w błąd co do realnych kosztów finansowania, niejasnych informacji o oprocentowaniu i dodatkowych opłatach, co może przełożyć się na standardy komunikacji w całym sektorze.