Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Rok 2025 dobiega końca, ale inwestorzy kryptowalutowi pozostają bez "prezentów" pod choinką. Rajd Świętego Mikołaja - znany sezonowy wzrost na koniec roku, na którym wielu polega - tym razem się nie zmaterializował. I nie był to przypadek: nawet wcześniej jesienią Uptober, zwykle uważany za silny miesiąc dla kryptowalut, nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Pomimo żywiołowego początku, rok kończy się nie w euforii, ale w powściągliwości.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Oczekiwania na koniec roku na rynkach finansowych mają historyczne korzenie. Są one związane z tak zwanym Rajdem Świętego Mikołaja - umownym terminem określającym krótki okres pod koniec grudnia i na początku stycznia, kiedy rynki często wykazują pozytywną dynamikę. Koncepcja ta powstała na rynkach akcji, ale później została przyjęta również w przestrzeni kryptowalut.
Statystyki wzmocniły te oczekiwania. Według badania CoinGecko, w ciągu ostatnich dziesięciu lat tak zwane "poświąteczne" okno - od 27 grudnia do 2 stycznia - odnotowało wzrost całkowitej kapitalizacji rynku kryptowalut w ośmiu na dziesięć przypadków. Ta powtarzalność pomogła ugruntować koniec roku jako okres "sezonowo silny".
W 2025 r. sezonowość jednak nie wystąpiła. Powodem nie był brak "magii kalendarza", ale raczej zestaw konkretnych czynników, które skutecznie wycisnęły tlen z rynku.
Kluczowym czynnikiem była makroekonomia. Rynek kryptowalut wszedł w grudzień w stanie podwyższonej wrażliwości na stopy procentowe, sygnały inflacyjne i retorykę banków centralnych. Wszelkie wskazówki, że napięte warunki finansowe będą się utrzymywać, natychmiast przeważyły nad oczekiwaniami sezonowymi, które zazwyczaj działają tylko w spokojniejszym środowisku.
Było to wyraźnie widoczne w zachowaniu Bitcoina. Pod koniec roku działał on nie jako "kotwica" dla wakacyjnego rajdu, ale jako aktywo wrażliwe na makro: ruchy cen w dużej mierze odzwierciedlały dynamikę dolara amerykańskiego, rentowności obligacji skarbowych i oczekiwania dotyczące przyszłej polityki Rezerwy Federalnej. W takim układzie czynnik kalendarzowy po prostu nie miał znaczenia.
W rezultacie Rajd Świętego Mikołaja przestał być wydarzeniem i został zredukowany do szumu statystycznego. Inwestorzy zareagowali nie na kalendarz, ale na napięte warunki finansowe i ryzyko związane z utrzymywaniem pozycji. Kiedy siły makro dominują, nawet najbardziej trwałe wzorce sezonowe - w tym rajd na koniec roku - przestają działać.
Kolejnym czynnikiem była zmieniająca się struktura rynku kryptowalut. W ostatnich latach coraz większa część płynności koncentrowała się na aktywach, które są obecnie postrzegane jako półinstytucjonalne. Oprócz Bitcoina obejmuje to Ethereum, Solana i kilka innych dużych sieci, wokół których rozwinęła się infrastruktura ETF, instrumenty pochodne i instytucjonalna opieka. Aktywa te stanowią trzon rynku - a ich zachowanie pod koniec roku nadaje ogólny ton.
Dla uczestników instytucjonalnych grudzień nie jest czasem sezonowych eksperymentów, ale czasem równoważenia portfela, zamykania okresów sprawozdawczych i zmniejszania ekspozycji na ryzyko. Zgodnie z tą logiką, nawet główne aktywa kryptowalutowe nie działają jako siła napędowa rajdu na koniec roku: zamiast agresywnego kupowania dominuje przycinanie pozycji i realizacja zysków.
Rajd Świętego Mikołaja to efekt, który działa najlepiej tam, gdzie rynki są napędzane przez oczekiwania i nastroje detalistów. W 2025 r. środek ciężkości uległ jednak przesunięciu. Kluczowe aktywa w coraz większym stopniu zachowywały się jako część szerszego systemu finansowego, a nie jako miejsce dla świątecznych impulsów. Ta instytucjonalna logika ostatecznie okazała się silniejsza niż kalendarz.
Innym powodem braku rajdu na koniec roku było przesunięcie cyklu rynkowego w czasie. W 2025 r. kluczowe ruchy miały miejsce nie pod koniec roku, ale znacznie wcześniej - w okresach, w których warunki makro pozwalały rynkowi swobodniej oddychać. To właśnie wtedy aktywa kryptograficzne reagowały na oczekiwania dotyczące stóp procentowych, płynności i ogólnych nastrojów finansowych.
Do grudnia dynamika ta została już wyczerpana. Zamiast budować nowy potencjał, inwestorzy stanęli w obliczu innego obrazu: rosnących kosztów kapitału, ostrożnych sygnałów ze strony banków centralnych i zwiększonej uwagi na zarządzanie ryzykiem. W tym środowisku koniec roku nie stał się punktem wyjścia do nowego ruchu, ale fazą pauzy i ponownej oceny.
W efekcie Rajd Świętego Mikołaja nie zawiódł - po prostu nie miał gdzie się rozwinąć. Znaczna część wzrostu miała już miejsce, a warunki do przedłużenia cyklu pod koniec roku nigdy się nie zbiegły. To po raz kolejny podkreśla, że w 2025 r. rynek kierował się logiką makroekonomiczną, a nie kalendarzem.
Rok 2025 wyraźnie pokazał, że efekty sezonowe nie działają już automatycznie. Rynek kryptowalut stał się bardziej złożony, bardziej wrażliwy na sygnały makroekonomiczne i mniej skłonny do powtarzania znanych scenariuszy tylko dlatego, że "tak było kiedyś". Kalendarz przestał funkcjonować jako niezależny czynnik napędzający akcję cenową.
Rajd Świętego Mikołaja, podobnie jak Uptober, nie jest ani gwarancją, ani obowiązkowym elementem cyklu rynkowego. Lepiej jest postrzegać go jako zjawisko historyczne, które pojawia się tylko wtedy, gdy kilka warunków jest zbieżnych. Gdy dominują inne czynniki - koszt pieniądza, dyscyplina instytucjonalna i kontrola ryzyka - sezonowość schodzi na dalszy plan.
Koniec 2025 r. okazał się ilustracją: rynek kryptowalut w coraz większym stopniu zachowuje się jako część globalnego systemu finansowego, a nie jako odrębna arena dla impulsów emocjonalnych. I to właśnie ta zmiana - a nie brak świątecznej radości - wyjaśnia, dlaczego rajd na koniec roku tym razem się nie zmaterializował.