Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Ethereum wyróżnia się spośród sieci kryptowalutowych innych niż Bitcoin dzięki wielokrotnej zdolności do adaptacji i utrzymania znaczenia w kolejnych cyklach rynkowych. Sieć często znajdowała się w centrum najbardziej wpływowych trendów branżowych, czy to napędzając boom ICO w 2017 roku, czy rozwój protokołów zdecentralizowanych finansów (DeFi) i aktywności NFT w 2021 roku. Jednak najnowszy cykl wyglądał inaczej. Duża część impetu przeniosła się na memecoiny oparte na Solanie oraz alternatywne platformy handlowe, takie jak giełda perpetual futures Hyperliquid, podczas gdy Bitcoin umacniał swoją pozycję jako zaufany aktyw rezerwowy wśród inwestorów instytucjonalnych.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Choć pojawiały się głosy o przełomie na miarę iPhone’a dla Ethereum skoncentrowanym na stablecoinach i wdrożeniach instytucjonalnych sieci warstwy drugiej powiązanych z głównym łańcuchem, ETH generalnie pozostawał w tyle za innymi aktywami kryptowalutowymi. I to pomimo silnych rekomendacji ze strony zwolenników firm zarządzających skarbcem Ethereum, takich jak Tom Lee z BitMine Immersion Technologies.
Słaba pozycja ETH przejawia się w tzw. dynamice sztangi. Po jednej stronie znajduje się Bitcoin jako dominujący magazyn wartości, po drugiej – bardziej scentralizowane platformy smart kontraktów. Ethereum funkcjonuje efektywnie na ziemi niczyjej pomiędzy tymi dwoma skrajnościami.
W odpowiedzi uwaga ponownie zwróciła się ku zastosowaniom inspirowanym cypherpunkiem, które ukształtowały kryptowaluty na początku ich istnienia. Fundacja Ethereum niedawno sformalizowała ten kierunek w swoim mandacie CROPS, ustanawiając odporność na cenzurę, zasady open source, prywatność i bezpieczeństwo jako nienegocjowalne, niepodzielne wymagania dla wszystkich decyzji dotyczących protokołu. Twórca Ethereum, Vitalik Buterin, ujął to podejście w kontekście „testu odejścia” – idei, że Ethereum powinno działać bez zakłóceń nawet wtedy, gdyby fundacja i obecni deweloperzy zniknęli z dnia na dzień.
Dla jasności: wizja nie zakłada porzucenia Wall Street. Celem jest raczej uczynienie z Ethereum domu zarówno dla Wall Street, jak i filozoficznego cypherpunka. Współzałożyciel i CEO MetaLex Labs, Gabriel Shapiro, opisał tę koncepcję w niedawnym poście na X jako bliższą „cyberpunkowym pieniądzom” niż „cypherpunkowym pieniądzom”. Jednak w rzeczywistości Ethereum zaszło tak daleko głównie dzięki porzuceniu ideałów cypherpunka, a popyt na tego typu „cypherpunkowe finanse” jest wyraźnie niewielki.
Stablecoiny, zwłaszcza USDC od Circle i USDT od Tethera, były głównym paliwem ekspansji Ethereum w ostatniej dekadzie. Zwolennicy często wskazują na sukces aplikacji DeFi, takich jak Uniswap i Aave, jako potwierdzenie modelu tokenizacji sieci, ale większość wolumenu handlu i płynności w tych protokołach opiera się na tych centralnie emitowanych stablecoinach. Warto zauważyć, że aktywa te mają wbudowane tylne furtki pozwalające emitentom na zamrażanie środków i mogą łatwo zostać objęte zakazami lub restrykcjami regulacyjnymi, jak miało to miejsce w przypadku wczesnych cyfrowych walut opartych na złocie, takich jak Liberty Reserve i e-gold.
Innymi słowy, Ethereum dokonało kompromisu, odchodząc od niektórych pierwotnych ideałów cypherpunka na rzecz szerszej adopcji i zgodności regulacyjnej. Nie ma wątpliwości, że ta strategia sprawdziła się krótkoterminowo, ale otworzyła też pytania o długoterminową żywotność gospodarki Ethereum, ponieważ efekty sieciowe budowane są wokół USDC i USDT, a nie ETH jako głównych walut sieci. Dodatkowo, bardziej scentralizowani konkurenci Ethereum, tacy jak Hyperliquid, BNB Chain, Tron i Solana, wydają się bardziej atrakcyjni, skoro wszystko i tak opiera się na scentralizowanych stablecoinach.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać logiczne, by Ethereum odróżniało się od scentralizowanych stablecoinów i bardziej scentralizowanych platform smart kontraktów, mocniej stawiając na zastosowania cypherpunkowe. Jednak – na dobre i na złe – popyt na prawdziwie cypherpunkową gospodarkę finansową pozostaje ograniczony.
Monero jest tu dobrym przykładem. Nadal jest powszechnie uznawane za wiodącą kryptowalutę skoncentrowaną na prywatności, z funkcjami, które sprawdziły się w realnych warunkach, w tym na darknetowych rynkach i przy płatnościach powiązanych z ransomware. Mimo to jego kapitalizacja rynkowa wynosi obecnie około 7 miliardów dolarów, czyli mniej niż połowa wyceny Dogecoina.
Historia Ethereum pokazuje podobnie ograniczone zainteresowanie cypherpunkowymi pieniędzmi. Rynki zdecentralizowanych stablecoinów zaprojektowanych tak, by opierały się kontroli emitenta lub rządu, pozostają niewielkie w porównaniu z USDC i USDT. Według najnowszych danych, kapitalizacja rynkowa USDT przekracza 188 miliardów dolarów, a USDC ponad 76 miliardów. Dla porównania, wiodące zdecentralizowane alternatywy, takie jak FRAX i LUSD, to zaledwie kilkaset milionów dolarów wartości. Ta różnica jasno pokazuje, że scentralizowane stablecoiny dominują pod względem płynności i preferencji użytkowników. Warto też pamiętać, że oryginalny zdecentralizowany stablecoin, DAI, praktycznie porzucił decentralizację, by skalować się do większej liczby użytkowników kilka lat temu.
Jednocześnie Bitcoin nadal pełni rolę najbardziej zaufanego magazynu wartości w sektorze krypto. ETH stracił wobec niego znacząco, spadając o około 60% względem Bitcoina w ciągu ostatnich pięciu lat. Ostatnie wydarzenia tylko wzmocniły rolę Bitcoina w tym obszarze. Na przykład, gdy w kwietniu amerykańskie władze zamroziły powiązane z Iranem salda USDT o wartości 344 milionów dolarów, niektóre raporty wskazywały na wzrost zainteresowania Bitcoinem jako narzędziem odpornym na cenzurę do ochrony środków. Podobne schematy obserwowano wśród grup cyberprzestępczych, w tym powiązanych z Koreą Północną, które korzystały z protokołów takich jak THORChain do konwersji skradzionych aktywów krypto na Bitcoina.
Sam Bitcoin rozwija też wiele opcji płatności zorientowanych na prywatność, w tym Shielded CSV, mennice ecash działające w bezpiecznych enklawach i inne rozwiązania na warstwach drugorzędnych. Połączenie ugruntowanych cech Bitcoina jako solidnego pieniądza z zaawansowanymi narzędziami prywatności może być najbardziej praktyczną drogą dla finansów zgodnych z ideami cypherpunka. Oczywiście nie gwarantuje to masowej adopcji filozofii cypherpunk.
Większość użytkowników Bitcoina traktuje ten aktyw jako oszczędności, ale już sam ten wybór ma wymiar cypherpunkowy, umożliwiając samodzielne przechowywanie środków poza tradycyjnym systemem finansowym. W rzeczywistości to spekulacja i funkcja magazynu wartości są główną siłą przyciągającą ludzi do Bitcoina i krypto, ponieważ nawet zainteresowanie projektami zorientowanymi na prywatność, takimi jak Zcash, pochodzi głównie od traderów, a nie z filozoficznego dążenia do anonimowości transakcji.
Ta ocena może wydawać się gorzką pigułką dla tych, którzy z optymizmem patrzą na ponowne skupienie Ethereum na aplikacjach cypherpunkowych, ale bardziej produktywne jest trzymanie się realiów dotyczących narzędzi finansowych, z których ludzie faktycznie korzystają. W przypadku ETH rzeczywistość jest taka, że to właśnie nie-cypherpunkowe zastosowania obecnie utrzymują ten aktyw kryptowalutowy, ponieważ bezpośrednia konkurencja z Bitcoinem zawsze byłaby zbyt dużym wyzwaniem.