Europa ryzykuje zależność od Big Techów w wyścigu AI
Rewolucja sztucznej inteligencji przyspiesza globalny wyścig technologiczny i zmienia warunki konkurencji dla firm oraz całych gospodarek. W ocenie Krzysztofa Domareckiego Polska i Europa bez tańszej oraz stabilnej energii mogą w kolejnej dekadzie utrwalić kosztowną zależność od amerykańskich i chińskich dostawców technologii.
Najważniejsze
- Według Krzysztofa Domareckiego obecny wyścig w obszarze AI pochłania niespotykanie wysokie strumienie kapitału w rekordowo krótkim czasie.
- Transformacja AI obejmie w ciągu 10 lat kluczowe obszary gospodarki, wymagając przebudowy oprogramowania w logistyce, produkcji, HR, marketingu oraz infrastrukturze miejskiej.
- Domarecki ostrzega, że z powodu wysokich kosztów energii Europa ryzykuje zależność finansową od Big Techów z USA i Chin bez zmiany polityki energetycznej.
Kapitał i energia w centrum wyścigu
Jak podaje Bankier.pl, Krzysztof Domarecki, przedsiębiorca i założyciel Grupy Selena, ocenia, że obecny wyścig w obszarze sztucznej inteligencji wyróżnia się zarówno skalą nakładów, jak i tempem zmian niespotykanym we wcześniejszych rewolucjach przemysłowych. Jego zdaniem w historii gospodarki nowe technologie nigdy wcześniej nie przyciągały tak dużych strumieni kapitału w tak krótkim czasie.Domarecki wskazuje, że w ciągu najbliższych 10 lat całe oprogramowanie, na którym opiera się współczesna gospodarka, przechodzi głęboką transformację. Zmiany obejmują systemy wykorzystywane w logistyce, zarządzaniu produkcją, HR, marketingu, a także rozwiązania dla miast i kolei.
Mimo powracających obaw o możliwą bańkę inwestycyjną wokół AI, rozmówca uważa, że wyceny największych spółek technologicznych opierają się na konkretnych kalkulacjach finansowych. W jego ocenie kluczowym warunkiem udziału w tym technologicznym przesileniu, obok kompetencji i zaplecza akademickiego, pozostaje dostęp do taniej i stabilnej energii.
Rosnące ryzyko dla Europy
Według Domareckiego centra danych i huby obliczeniowe AI wymagają nieprzerwanego zasilania przez 8680 godzin rocznie, co stawia politykę energetyczną w centrum konkurencji o inwestycje. Jego zdaniem Europa przegrywa dziś kosztowo z innymi regionami świata, co ogranicza jej zdolność do przyciągania projektów przemysłowych i informatycznych.W tej sytuacji brak własnych konkurencyjnych warunków do rozwoju technologii może przełożyć się na głębszą zależność finansową od zagranicznych grup technologicznych. Domarecki ocenia, że bez zasadniczej zmiany doktryny energetycznej Stary Kontynent ryzykuje rolę pasywnego płatnika wysokich marż wypracowywanych przez amerykańskie i chińskie Big Techy.
We wcześniejszym artykule o uruchomieniu nowych centrów danych w Warszawie i Katowicach opisywaliśmy, jak rosnący popyt na usługi chmurowe napędza inwestycje w krajową infrastrukturę IT. Zwracaliśmy uwagę, że takie projekty mają wzmacniać pozycję Polski na europejskim rynku technologicznym, przyciągać firmy oraz tworzyć miejsca pracy, ale jednocześnie podnoszą kwestie kosztów i zasobożerności, w tym zużycia energii i wody.