Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Czy stanowisko papieża może zmienić nastawienie do kryptowalut? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Kościół nie ma nic wspólnego z rynkiem kryptowalut. Ale instytucje takie jak ta często definiują to, co społeczeństwo uważa za ryzyko, spekulację lub akceptowaną normę. I dlatego kształtują środowisko, w którym kryptowaluta albo zyskuje na popularności, albo napotyka opór.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Na wczesnym etapie istnienia Bitcoina kościoły nie postrzegały kryptowaluty ani jako nowego wyzwania etycznego, ani jako полноценный instrument finansowy. W pierwszej połowie 2010 r. weszła ona do sfery religijnej głównie poprzez pojedyncze praktyczne eksperymenty, najczęściej w formie darowizn. Godnym uwagi wczesnym przykładem jest londyńska parafia anglikańska St Martin-in-the-Fields, która zaczęła przyjmować darowizny w BTC w lutym 2014 roku.
Jednak pierwsze wrażenie kryptowaluty w kręgach kościelnych zostało ukształtowane nie przez darowizny, ale przez boom z 2017 r. - wraz ze zmiennością, oszustwami i poczuciem, że rynek działał zgodnie z logiką szybkiego wzbogacenia się. To właśnie wtedy pojawiły się pierwsze zdecydowane stanowiska głównych instytucji religijnych. W dniu 4 grudnia 2017 r. turecki Diyanet stwierdził, że transakcje kryptowalutowe związane z dużą niepewnością, ryzykiem oszustwa i nieuzasadnionym wzbogaceniem nie mogą być uznane za dopuszczalne. W dniu 28 grudnia 2017 r. egipski Dar al-Ifta ogłosił, że transakcje Bitcoin są zabronione, powołując się na szkody dla gospodarki, niestabilność rynku, brak ochrony prawnej i nadmierną niepewność.
W świecie katolickim reakcja była początkowo bardziej powściągliwa, ale nadal ostrożna. Watykan nie spieszył się z udzieleniem kryptowalutom instytucjonalnego zaufania, a kiedy Stolica Apostolska publicznie zaangażowała się w ten temat, natychmiast podkreśliła ryzyko. W październiku 2021 r. przedstawiciel Watykanu na platformie ONZ mówił o niekontrolowanych płatnościach cyfrowych, braku właściwej identyfikacji oraz ryzyku wykorzystania nieuregulowanych kryptowalut w przemycie migrantów i innych programach przestępczych. Takie oświadczenia skutecznie służyły jako ostrzeżenia dla wiernych przed korzystaniem z kryptowalut.
Innymi słowy, początkowa reakcja Kościoła była w dużej mierze defensywna. Wczesne pozytywne interakcje z kryptowalutą istniały, ale miały one charakter lokalny i praktyczny. Główne ośrodki religijne początkowo odczytywały tę nową rzeczywistość jako przestrzeń spekulacji, oszustwa, niepewności prawnej i ryzyka społecznego. To właśnie z tego punktu wyjścia rozwinął się cały późniejszy kościelny dyskurs na temat kryptowalut.
Zmiana nie rozpoczęła się, gdy kościoły nagle uwierzyły w kryptowaluty, ale gdy nauczyły się oddzielać samą technologię od otaczającego ją spekulacyjnego szumu. O ile wczesne reakcje były niemal całkowicie negatywne, z czasem w kręgach kościelnych pojawiło się inne podejście: nie do całkowitego odrzucenia instrumentu, ale do poszukiwania formy, w której kryptowaluta mogłaby funkcjonować pod kontrolą, w sposób przejrzysty i bez kultu szybkich pieniędzy.
Jest to najbardziej widoczne na przykładzie katolickim. Podczas gdy w 2021 r. Watykan mówił o blockchainie jedynie jako o zagrożeniu, do 2024 r. Watykańska Biblioteka Apostolska wraz z NTT DATA uruchomiła projekt Web3, w którym użytkownicy, promując inicjatywę lub przekazując darowiznę, otrzymali niezbywalny NFT jako klucz dostępu do zdigitalizowanej kolekcji rękopisów. Jest to bardzo obrazowa zmiana: od języka zagrożenia do kontrolowanego wykorzystania technologii dla kultury, społeczności i wsparcia instytucjonalnego.
Co ważniejsze, zmiana nastawienia przejawiała się nie tylko w symbolicznych projektach, ale także w praktyce finansowej. Rzymskokatolicka Archidiecezja Waszyngtońska nie tylko zezwala na darowizny w kryptowalutach, ale także jasno określa sposób ich obsługi. Wszystkie wpłaty są natychmiast przeliczane na dolary amerykańskie, darczyńcy przechodzą procedury KYC i przeciwdziałania praniu pieniędzy, a anonimowe darowizny nie są akceptowane. Innymi słowy, kryptowaluta stała się akceptowalna nie jako ideologia wolności od zasad, ale jako kolejny instrument płatniczy w ściśle określonych ramach.
Podobna zmiana jest widoczna w szerszym środowisku katolickim. Międzynarodowa organizacja humanitarna Catholic Relief Services w Stanach Zjednoczonych aktywnie promuje obecnie darowizny w kryptowalutach jako skuteczny sposób wspierania działalności charytatywnej, wyjaśniając, że dla darczyńców może to oznaczać pełną wycenę rynkową darowanego aktywa i uniknięcie podatku od zysków kapitałowych. Innymi słowy, Kościół nie kłóci się już z samym istnieniem kryptowalut, ale włącza je do znanej logiki dobroczynności, odpowiedzialności i korzyści podatkowych.
W środowisku protestanckim zwrot w kierunku praktycznej akceptacji nastąpił jeszcze wcześniej. Już w grudniu 2020 r. Armia Zbawienia w zachodnich Stanach Zjednoczonych uruchomiła pierwszy "czajnik kryptograficzny", umożliwiając bezpośrednie darowizny w Bitcoinie i Ethereum. Jednak również w tym przypadku zmiana nie była spowodowana romantyzmem pieniądza cyfrowego, ale bardzo praktycznymi względami: potrzebą nowej bazy darczyńców, wygodą zbierania funduszy w czasie kryzysu oraz wykorzystaniem pośredników, którzy akceptują kryptowalutę, sprzedają ją i przekazują konwencjonalne pieniądze do organizacji. To ponownie podkreśla podstawową zasadę nowej logiki kościelnej: nie zatrzymywać ryzyka wewnętrznie, ale udomowić narzędzie poprzez infrastrukturę i kontrolę.
Nawet tam, gdzie instytucje kościelne nie stały się otwartymi zwolennikami kryptowalut, zmienił się ton samej rozmowy. Początkowo brzmiało to jak ostrzeżenie przed niejasną i niebezpieczną strefą. Teraz coraz częściej brzmi to jak zestaw warunków: czy ten instrument może być przejrzysty, czy można ograniczyć anonimowość, czy można oddzielić darowizny od spekulacji, a technologię od przestępczego wykorzystania. To jest istota tej zmiany. Kościół nie tyle przyjął kryptowalutę, co przyznał, że będzie musiał sobie z nią poradzić - ale tylko na własnych warunkach.
Czy więc ma znaczenie, jak dokładnie Kościół postrzega kryptowalutę? Na pierwszy rzut oka - nie bardzo. Nie handluje na giełdach ani nie porusza wykresami. Ale w praktyce jego pozycja może wpływać zarówno na nastroje rynkowe, jak i na rzeczywiste przepływy pieniężne.
Po pierwsze, poprzez zaufanie. Kiedy główne instytucje kościelne uznają kryptowalutę za akceptowalną, automatycznie staje się ona mniej ryzykowna dla szerokiego grona odbiorców. Nie powoduje to natychmiastowej zmiany cen, ale zmienia gotowość ludzi do wejścia na rynek.
Po drugie, poprzez pieniądze. Kościół jest nie tylko autorytetem moralnym, ale także dużym systemem finansowym z przepływami darowizn. Jeśli nawet część głównych wyznań zacznie systematycznie akceptować kryptowaluty lub wyznaczy określone aktywa jako "akceptowalne", może to stworzyć stabilne wpływy. Wierzący będą przekazywać darowizny w tych aktywach, a to nie jest już symboliczne, ale namacalne źródło popytu.
Po trzecie, poprzez zachowania instytucjonalne. Watykan działa już na rynkach finansowych i nietrudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym niektóre instytucje zaczynają eksperymentować z aktywami kryptograficznymi - niekoniecznie jako spekulacją, ale jako nową klasą aktywów lub nawet jako infrastrukturą. Wydobycie lub udział w projektach blockchain, w dłuższej perspektywie, już dziś wyglądają mniej egzotycznie niż kilka lat temu.
Ważniejsza jest jednak inna kwestia. Nawet jeśli Kościół zmierza w kierunku bardziej otwartej akceptacji, prawie na pewno będzie wspierał nie całą przestrzeń kryptowalutową, ale tylko jej "bezpieczny" segment. Przejrzyste aktywa, przejrzysta infrastruktura, kontrola i brak anonimowości - innymi słowy, część rynku, która już zmierza w kierunku regulacji.
Dla tradera oznacza to coś prostego. Pełne uznanie ze strony Watykanu lub innych głównych wyznań niekoniecznie wywoła gwałtowny wzrost, ale może spowodować redystrybucję zaufania i kapitału na rynku. Niektóre aktywa zyskają dodatkową legitymizację i stabilne napływy, podczas gdy inne mogą znaleźć się pod większą presją.
Ostatecznie pytanie nie dotyczy już tego, czy Kościół "zaakceptuje kryptowalutę". Pytanie brzmi, którą kryptowalutę uzna za akceptowalną. A kiedy ten wybór zostanie ostatecznie dokonany publicznie, rynek nie otrzyma krótkoterminowego impulsu, ale nową hierarchię zaufania.