Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Wśród zmieniającej się globalnej retoryki kryptowalutowej, Pradeep Bhandari - rzecznik indyjskiej partii rządzącej - zaproponował program pilotażowy mający na celu ustanowienie krajowej rezerwy Bitcoina. Jego oświadczenie wywołało powszechną debatę: czy kraj o tak ambiwalentnym nastawieniu do kryptowalut jest naprawdę gotowy do podjęcia strategicznego kroku w kierunku aktywów cyfrowych?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Propozycja Bhandariego nie pojawiła się znikąd. W styczniu 2025 r. Stany Zjednoczone uruchomiły strategiczną rezerwę Bitcoina, wykorzystując ponad 200 000 skonfiskowanych BTC jako zabezpieczenie przed inflacją. Inicjatywa ta została potwierdzona podczas White House Crypto Summit, gdzie urzędnicy przedstawili plany dalszego budowania rezerw w sposób neutralny dla budżetu. Co najmniej trzy stany USA zezwoliły już na wykorzystanie środków publicznych do zakupu i przechowywania Bitcoina.
Ruchy te potwierdzają rosnącą tezę: Bitcoin nie jest już postrzegany jako aktywo spekulacyjne. Zamiast tego jest coraz częściej traktowany jako narzędzie odporności makrofinansowej.
Innym godnym uwagi przykładem jest Bhutan. Od 2021 r. kraj ten wydobywa Bitcoina przy użyciu energii wodnej. Do maja 2025 r. jego rezerwy przekroczyły wartość 1 miliarda dolarów BTC. To, co zaczęło się jako odpowiedź na załamanie gospodarcze po turystyce, przekształciło się w mechanizm finansowania usług publicznych i zielonej infrastruktury.
Wszystko to kontrastuje z sytuacją w Indiach. Kryptowaluty są opodatkowane - zryczałtowane 30% od zysków i 1% TDS (podatek odliczany u źródła) od wszystkich transakcji przekraczających 10 000 jenów (około 115 USD). Nadal jednak nie ma jasnych ram regulacyjnych. Nie istnieją żadne formalne zasady regulujące obieg, przechowywanie lub wykorzystywanie aktywów cyfrowych.
Ta niejednoznaczność prawna nadal utrudnia rozwój rynku. Jak zauważa Bhandari, bez przejrzystych regulacji trudno jest zbudować zaufanie instytucjonalne. I chociaż Indie przewodziły grupie ds. polityki kryptowalutowej G20 wraz z MFW podczas swojej prezydencji w 2023 r., W praktyce inne kraje - w tym USA, Chiny i Brazylia - szybciej posuwają się naprzód.
Mimo to Bhandari przyznaje, że Indie nie będą pierwsze. Mogą jednak wytyczyć alternatywną ścieżkę - taką, która będzie odporna, przejrzysta i skoncentrowana na energii odnawialnej. Kraj ten ma ogromny potencjał w zakresie energii słonecznej, wiatrowej i wodnej. W tym kontekście pilotażowy program rezerwy Bitcoin może nabrać kształtu. "To nie jest lekkomyślny zwrot; to skalkulowany krok w kierunku przyjęcia legalności aktywów cyfrowych" - pisze Bhandari.
Dodaje, że nawet ograniczony program pilotażowy mógłby wysłać silny sygnał rynkowy: że Indie są gotowe do zbadania własnej drogi naprzód - bez czekania na globalny konsensus.
Bhandari zwraca również uwagę na naturę samego Bitcoina. Nie jest on instrumentem dłużnym, papierem wartościowym ani walutą fiducjarną. Jest to cyfrowe aktywo ze stałą podażą 21 milionów, przejrzystym publicznym blockchainem i globalną płynnością. Co więcej, łączy w sobie właściwości złota z zaletami cyfrowejmobilności, dlatego też coraz częściej określa się go mianem "cyfrowego złota". Dlatego też Stany Zjednoczone nie tylko doceniły wartość Bitcoina, ale także aktywnie budują rezerwy strategiczne.
Tymczasem Indie są jednym z największych rynków kryptowalut na świecie. Według różnych szacunków, ponad 100 milionów ludzi w tym kraju ma już dostęp do aktywów cyfrowych. Tworzy to ogromną bazę użytkowników, inwestorów i potencjalnych podatników - dając państwu wyjątkową dźwignię wpływu zarówno gospodarczego, jak i politycznego.
Nawet ograniczony program pilotażowy mógłby natychmiast pozycjonować Indie jako gracza o globalnym znaczeniu. Jego przykład mógłby wpłynąć nie tylko na sąsiednie kraje, takie jak Pakistan, Bangladesz i Indonezja, ale także na globalne firmy Web3. Dlatego też propozycja Bhandariego jest czymś więcej niż lokalnym gestem politycznym - jeśli zostanie przyjęta, może wywołać szerszą falę adopcji kryptowalut na poziomie stanowym.
Indie stoją na rozdrożu. Mogą pozostać obserwatorem, podczas gdy inni kształtują kolejną fazę strategii kryptowalutowej - lub mogą rozpocząć własny eksperyment z rezerwą Bitcoina i sprawdzić, czy aktywa te mogą wzmocnić odporność gospodarczą bez narażania na szwank krajowych priorytetów.
Nawet jeśli inicjatywa Bhandariego nie przełoży się na oficjalną politykę, jej obecność w dyskursie publicznym jest sygnałem samym w sobie. Bitcoin nie jest już tylko tematem dla entuzjastów. To kwestia na poziomie makro - a Indie muszą teraz zdecydować, czy chcą dołączyć do wyścigu, czy pozostać na uboczu.