Polska apeluje o dyplomację ws. obecności wojsk U.S. w Europie
Wokół doniesień o możliwej redukcji obecności wojsk U.S. w Europie rośnie znaczenie rozmów dyplomatycznych dotyczących bezpieczeństwa Polski. Były szef BBN Jacek Siewiera ocenia, że decyzje nie są jeszcze przesądzone, a stawką pozostaje utrzymanie amerykańskich zdolności wojskowych w kraju.
Najważniejsze
- W polskich i amerykańskich mediach pojawiły się doniesienia o planach anulowania rotacyjnego przemieszczenia do Polski brygady pancernej liczącej ponad 4 tys. żołnierzy.
- Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Jacek Siewiera podkreślają potrzebę intensyfikacji działań dyplomatycznych w celu utrzymania lub zwiększenia obecności wojsk U.S. w Polsce.
- Rozmowy z 2024 roku doprowadziły do utrzymania systemów Patriot i brygady pancernej, co podkreśla strategiczne znaczenie obecności sił amerykańskich dla pozycji Polski w NATO.
Spór o skalę amerykańskiej obecności
Jak mówi TVN24, od kilku dni emocje w Polsce i w U.S. budzą informacje o planach ograniczenia obecności wojsk amerykańskich w Europie, w tym o anulowaniu rotacyjnego przemieszczenia do Polski brygady pancernej liczącej ponad 4 tys. żołnierzy wraz ze sprzętem. Ministerstwo Obrony Narodowej zapewnia jednak, że do redukcji amerykańskiej obecności w Polsce nie dojdzie.Jacek Siewiera, komentując sytuację w "Rozmowie Piaseckiego", stwierdza, że nadal istnieje przestrzeń do wypracowania większego zaangażowania strony amerykańskiej kanałami dyplomatycznymi. Jego zdaniem kluczową rolę odgrywają zarówno polski rząd, jak i prezydent, a obecna postawa szefa MON sprowadza się do utrzymania amerykańskiej obecności tak długo, jak to możliwe.
Były szef BBN podkreśla, że w tej sprawie potrzebna jest dyplomacja na poziomie prezydenckim, której, jak ocenia, obecnie brakuje. Dodaje jednocześnie, że mimo zastrzeżeń do stylu działania administracji amerykańskiej Polska musi prowadzić rozmowy z obecnymi partnerami w Waszyngtonie.
Znaczenie dla bezpieczeństwa Polski
Siewiera przypomina, że wcześniej w tym miesiącu prezydent U.S. Donald Trump nie mówił o wycofaniu wojsk z Polski, lecz raczej o możliwym wzmocnieniu sił. W jego ocenie pozostaje duża szansa, by odpowiednią argumentacją wpłynąć na decyzję tak, aby przynajmniej część kluczowych zdolności wojskowych pozostała w Polsce lub została do niej przeniesiona.Były szef BBN wskazuje też na wcześniejsze doświadczenia negocjacyjne z 2024 roku, kiedy Waszyngton planował wycofanie części wojsk, lecz ostatecznie do tego nie doszło. Jak relacjonuje, rozmowy prowadzone jeszcze za administracji Joe Bidena, w tym dotyczące obaw o wycofanie systemów Patriot i brygady rozmieszczonej przed wojną, były napięte, ale zakończyły się odwróceniem decyzji o wycofaniu baterii.
W szerszym ujęciu sprawa ma znaczenie nie tylko militarne, ale też strategiczne dla pozycji Polski w regionalnym systemie bezpieczeństwa. Utrzymanie amerykańskich zdolności wojskowych pozostaje jednym z kluczowych elementów odstraszania na wschodniej flance NATO.
W naszej wcześniejszej publikacji o planowanych zmianach w rotacji wojsk USA w Polsce opisywaliśmy działania MON na rzecz uspokojenia przekazu po sygnałach o możliwym anulowaniu przerzutu ok. 4 tys. żołnierzy oraz napięcia wokół spójności komunikacji między ośrodkami władzy. Wskazywaliśmy, że Warszawa deklaruje gotowość do zwiększenia amerykańskiej obecności i zabiega o jednoznaczne potwierdzenia z Waszyngtonu. Podkreślaliśmy też, że w tle stawką pozostaje nie tylko skala sił, ale i wiarygodność odstraszania na wschodniej flance NATO.