Polski system zdrowia pod presją kosztów płac, dyrektor szpitala wskazuje na paradoks finansowania
Debata o reformie ochrony zdrowia w Polsce nasila się po kolejnych doniesieniach o bardzo wysokich wynagrodzeniach części lekarzy przy jednoczesnym niedoborze środków w szpitalach. Dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu profesor Dawid Murawa ocenia, że rosnący udział płac w budżetach placówek stoi w sprzeczności z ich ograniczonymi możliwościami inwestycyjnymi i narastającym zadłużeniem.
Najważniejsze
- Łączne zadłużenie polskich szpitali sięga 40 miliardów złotych, a rosnące koszty płac ograniczają ich możliwości inwestycyjne według prof. Dawida Murawy.
- Dyskusja o reformie nasiliła się po ujawnieniu, że Dawid Kacprzyk jako lekarz rezydent ma zarobić 1,6 miliona złotych w 2025 roku.
- Spółka neurochirurgów wystawiała szpitalom rachunki sięgające 26 tysięcy złotych za godzinę i 300 tysięcy złotych za dniówkę, budząc presję na zmianę kontraktowania usług medycznych.
Spór o wynagrodzenia i finanse szpitali
Jak podał TVN24, profesor Dawid Murawa powiedział w środowej „Rozmowie Piaseckiego”, że system ochrony zdrowia znalazł się w sytuacji, w której z jednej strony brakuje pieniędzy na wiele potrzeb, a z drugiej coraz większa część budżetów szpitali trafia na wynagrodzenia.Szef poznańskiego szpitala wojewódzkiego stwierdza, że placówki często nie mają środków na własne inwestycje. Dodaje też, że skala wydatków płacowych oraz zadłużenie szpitali, które według przywołanych przez niego ostatnich danych sięga 40 miliardów złotych, wskazują, że obecny model finansowy wymaga szerokiej analizy.
Murawa mówi, że w kwestii wynagrodzeń należy „uderzyć się w piersi” i rozpocząć szerszą debatę nad zasadami funkcjonowania systemu. W jego ocenie mamy do czynienia z paradoksem, ponieważ niedobór środków współistnieje z bardzo wysokimi kosztami zatrudnienia części personelu medycznego.
Doniesienia o stawkach zaostrzają debatę o reformie
Dyskusja o zmianach w ochronie zdrowia trwa także w następstwie afery wokół Szpitala Południowego w Warszawie oraz informacji dotyczących działalności Dawida Kacprzyka. Według opisanych wcześniej doniesień, jako koordynator SOR-u i radny KO w warszawskim Ursusie miał on w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w 2025 roku 1,6 miliona złotych.Na początku tygodnia Wirtualna Polska podała również, że spółka neurochirurgów działająca w kilku województwach mogła wystawiać szpitalom rachunki sięgające 26 tysięcy złotych za godzinę i ponad 300 tysięcy złotych za dniówkę. Według ustaleń portalu lekarze wykonywali jedynie kilkuminutowe zabiegi, a wśród placówek współpracujących ze spółką miał znaleźć się także szpital w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim.
Sprawa zwiększa presję na decydentów, by przeanalizowali mechanizmy kontraktowania lekarzy i strukturę kosztów w publicznej ochronie zdrowia. W centrum debaty pozostaje to, czy obecny sposób finansowania pozwala szpitalom jednocześnie utrzymywać bieżącą działalność, ograniczać zadłużenie i prowadzić inwestycje.
W naszym wcześniejszym materiale o przyspieszeniu reformy nadzoru nad płacami lekarzy opisywaliśmy działania rządu po ujawnieniu wysokich wynagrodzeń w Szpitalu Południowym. Wskazywaliśmy m.in. na plan powiązania wypłat z numerem PESEL lub prawem wykonywania zawodu, większą kontrolę czasu pracy oraz wdrożenie centralnej e-rejestracji jako elementy porządkowania systemu w warunkach rosnących kosztów NFZ i utrzymujących się kolejek.
Najnowsze wiadomości Sveriges Riksbank
- Forex
- Crypto