Polska debata polityczna zaostrza się po apelu o powołanie "gwardii obywatelskiej"
Napięcia wokół miesięcznicy smoleńskiej ponownie przenoszą się do bieżącego sporu politycznego i wywołują ostrą reakcję przedstawicieli parlamentu. W centrum komentarzy znajdują się słowa Jarosława Kaczyńskiego o policji i potrzebie stworzenia nowej formacji poza standardowymi strukturami państwa.
Najważniejsze
- Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas miesięcznicy smoleńskiej nazwał policjantów „bojówkarzami” i zaapelował o powołanie „gwardii obywatelskiej”.
- Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy ocenił te słowa jako nieprzystające do współczesnej polityki i skrytykował pomysł „straży ludowej”.
- Wypowiedzi liderów nasilają debatę o granicach politycznej mobilizacji i roli służb państwowych w aktualnym, napiętym klimacie politycznym w Polsce.
Spór o słowa po obchodach miesięcznicy
Jak podaje TVN24, podczas nerwowych obchodów miesięcznicy smoleńskiej prezes PiS Jarosław Kaczyński nazywa policjantów „bojówkarzami” i mówi, że „trzeba powołać gwardię obywatelską”. W programie „Fakty po Faktach” do tej wypowiedzi odnosi się marszałek Sejmu i przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty.Czarzasty ocenia, że są to „zadziwiające teksty”. Dodaje, że marzenia o „straży ludowej”, która poza instytucjami państwa „weźmie naród za pysk” i będzie rozstrzygać, co jest dobre, a co złe, nie przystają do współczesnych realiów politycznych.
Szerszy kontekst napięć politycznych
Czarzasty stwierdza także, że miesięcznice smoleńskie zostały już dawno zamienione w manifestacje polityczne. Jego zdaniem tragedie powinno przeżywać się w sercu, a nie w comiesięcznych sporach z uczestnikami zgromadzeń.W podsumowaniu marszałek Sejmu mówi, że nie wie, czy taki sposób prowadzenia obchodów spodobałby się bratu Jarosława Kaczyńskiego. Wypowiedzi wpisują się w szerszą debatę o granicach politycznej mobilizacji, roli służb państwowych i języku używanym przez liderów partyjnych.
W naszym wcześniejszym artykule o lipcowym sondażu partyjnym opisywaliśmy niewielkie przesunięcia poparcia między głównymi ugrupowaniami: Koalicja Obywatelska utrzymała prowadzenie, a PiS zanotował lekki spadek, przy jednoczesnym wzroście notowań Nowej Lewicy i Konfederacji. Zwracaliśmy też uwagę, że emocjonalna debata o ochronie zdrowia i wynagrodzeniach lekarzy mogła wpływać na nastroje wyborców oraz hamować wzrost poparcia największych partii.