Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Byli szefowie i wyżsi urzędnicy organów nadzoru finansowego coraz częściej dołączają do firm kryptowalutowych - i nie wygląda to już na przypadek. Branża, która do niedawna kłóciła się z nadzorem, teraz aktywnie rekrutuje byłych urzędników. Co kryje się za tym trendem i jak zmienia on zasady panujące na rynku?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Pham jest jedną z tych postaci. Jako pełniąca obowiązki przewodniczącego CFTC była zaangażowana w kształtowanie stanowisk w sprawie instrumentów pochodnych na aktywa cyfrowe oraz w koordynację z amerykańską Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), co oznacza, że współpracowała z rynkiem kryptowalut w jego najbardziej wrażliwych obszarach regulacyjnych. Jej przejście do MoonPay logicznie wpisuje się w zapotrzebowanie ze strony usług płatności kryptograficznych na silne ramy regulacyjne i zgodności w czasie, gdy fiat on-ramps są pod zwiększoną kontrolą.
Warto jednak zauważyć, że przejście Caroline Pham z CFTC do MoonPay jest bardziej symptomem niż wyjątkiem. W ostatnich latach branża kryptowalut utworzyła stały strumień talentów z organów regulacyjnych do sektora prywatnego, a coraz częściej dotyczy to osób, które nie tylko monitorowały rynek, ale bezpośrednio kształtowały podejście do jego nadzoru.
Wcześniej inny komisarz CFTC, Summer Mersinger, opuścił agencję, aby zostać dyrektorem generalnym Blockchain Association, jednej z kluczowych grup branżowych reprezentujących interesy kryptowalut w Waszyngtonie. W efekcie oznaczało to przejście od kształtowania stanowisk regulacyjnych do bezpośredniego wpływania na ich przyszłą konfigurację od strony rynku.
Podobną logikę można zaobserwować w SEC. Były przewodniczący komisji Jay Clayton dołączył do rady doradczej Fireblocks, firmy budującej infrastrukturę instytucjonalną do przechowywania i transferu aktywów cyfrowych. Został również doradcą One River Digital Asset Management, a później firmy venture capital Electric Capital.
W tym samym czasie byli dyrektorzy i prawnicy SEC i CFTC pojawili się na wysokich stanowiskach lub w zarządach firm takich jak Coinbase, Circle, Ripple i Binance US - głównie w obszarach związanych z polityką regulacyjną, strukturą rynku i zgodnością.
Trend ten wykracza poza Stany Zjednoczone. Niedawno Coinbase powołał byłego kanclerza skarbu Wielkiej Brytanii George'a Osborne'a na przewodniczącego swojej globalnej rady doradczej, wzmacniając dialog z rządami na temat zasad dotyczących kryptowalut i stablecoinów.
Firmy działające na styku walut fiducjarnych i kryptowalut podlegają wymogom kilkudziesięciu jurysdykcji jednocześnie. W przypadku usług płatniczych, takich jak MoonPay, przekłada się to na ciągłe audyty, zmieniające się lokalne zasady i zależność od decyzji partnerów bankowych. Byli regulatorzy pomagają projektować procesy tak, aby firma mogła działać w przewidywalnym trybie, nawet przy różnych standardach regulacyjnych.
Innym powodem zatrudniania byłych regulatorów jest dostęp do infrastruktury finansowej. Banki i dostawcy płatności oceniają firmy kryptowalutowe przede wszystkim na podstawie tego, jak solidne są ich kontrole ryzyka. Posiadanie kadry kierowniczej z doświadczeniem regulacyjnym obniża barierę zaufania i sprawia, że dialog z partnerami jest bardziej merytoryczny. Zdolność do skalowania często zależy od tych partnerstw.
Trzeci powód ma charakter strategiczny. Branża kryptowalut nie zmierza w kierunku omijania przepisów, ale w kierunku modeli licencjonowania i quasi-bankowości. W 2025 r. pojawiają się przypadki, w których firmy kryptowalutowe otrzymują wstępne lub warunkowe zezwolenia regulacyjne na modele zbliżone do bankowości. Oznacza to wejście do zupełnie innej ligi, w której po prostu nie ma drogi bez ludzi, którzy rozumieją logikę nadzoru od wewnątrz.
Ostatecznie byli regulatorzy w firmach kryptowalutowych nie są ani postaciami dekoracyjnymi, ani gestami politycznymi. Są odpowiedzią branży na nową fazę rozwoju, w której skalowanie zależy bezpośrednio od tego, jak głęboko firma jest zintegrowana z systemem opartym na regułach.
Istnieje również druga strona tej historii, której nie można zignorować. Nawet jeśli zasady nie są formalnie naruszane, masowe przejścia z organów nadzoru do branży rodzą pytania o konflikty interesów i zaufanie do organów regulacyjnych. Sam fakt, że dana osoba może przejść z organu nadzorczego do firmy, którą wczoraj regulowała, niemal automatycznie rodzi podejrzenia o nierówne warunki. Dlatego też w wielu jurysdykcjach coraz częściej dyskutuje się o ograniczeniach etycznych i okresach karencji - w przeciwnym razie "drzwi obrotowe" mogą łatwo przekształcić się w korytarz przywilejów.
Ostatecznie organy regulacyjne wkraczające do firm kryptowalutowych sygnalizują, że branża dojrzała i weszła w fazę, w której zasady gry stają się częścią produktu. A od tego, jak przejrzyście i równomiernie zasady te działają dla wszystkich, zależy główny wynik: czy branża kryptowalut stanie się pełnoprawną częścią systemu finansowego, czy też nadal będzie żyć w trybie ciągłego konfliktu regulacyjnego.