Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Przez długi czas trylemat blockchain służył jako wygodne wyjaśnienie niemal wszystkich ograniczeń sieci kryptowalutowych. Opisuje on prostą, ale niewygodną rzeczywistość: blockchain nie może być jednocześnie zdecentralizowany, bezpieczny i skalowalny. Przynajmniej takie było dominujące założenie przez pierwszą dekadę istnienia kryptowalut.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Formuła ta stała się użyteczną ramą do wyjaśnienia niemal każdego problemu w branży. Jeśli sieć jest powolna, jest to cena decentralizacji. Jeśli jest szybka, to gdzieś musi być kompromis w zakresie bezpieczeństwa lub kontroli. A gdy ktoś obiecywał wszystkie trzy rzeczy naraz, zwykle kończyło się to albo centralizacją, albo awarią sieci.
Bitcoin jest klasycznym przykładem tego, jak trylemat wygląda w prawdziwym życiu. Jego architektura została zaprojektowana głównie z myślą o bezpieczeństwie i decentralizacji. Każdy może uruchomić węzeł, zasady są proste i niezmienne, a historia transakcji jest prawie niemożliwa do przepisania. Kosztem tego wyboru jest skalowalność. Niska przepustowość i wysokie opłaty w okresach przeciążenia nie są błędami, ale konsekwencjami.
Ethereum podążyło podobną ścieżką. We wczesnych latach swojego istnienia również celowo poświęciło skalowalność na rzecz decentralizacji i bezpieczeństwa. Stało się to oczywiste podczas każdego cyklu hype'u, od ICO po NFT, kiedy sieć po prostu dławiła się pod wpływem popytu. To właśnie wtedy pojawił się pomysł, że Ethereum "nie skaluje się", mimo że w rzeczywistości nie próbowało rozwiązać wszystkiego na jednej warstwie.
Z kolei Solana jest często wymieniana jako przykład przesunięcia równowagi w kierunku skalowalności. Wysoka przepustowość i niskie opłaty uczyniły ją atrakcyjną dla użytkowników i deweloperów. Korzyści te wiążą się jednak z wysokimi wymaganiami sprzętowymi dla węzłów i bardziej złożoną architekturą, co okresowo prowadzi do awarii i rodzi pytania o rzeczywisty poziom decentralizacji sieci.
Żaden z tych przykładów nie jest dobry ani zły. Ilustrują one po prostu, w jaki sposób dylemat zmusza projekty do dokonywania kompromisów.
Głównym tego powodem jest fakt, że trylemat nigdy nie był problemem technicznym w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Nie jest to błąd ani brak optymalizacji. Jest on konsekwencją próby połączenia zbyt wielu funkcji w ramach jednej warstwy blockchaina: konsensusu, realizacji transakcji, przechowywania danych i bezpieczeństwa.
Każda próba przyspieszenia sieci na tym poziomie nieuchronnie prowadziła albo do zmniejszenia liczby niezależnych uczestników, albo do zwiększenia ryzyka. W rezultacie większość obietnic "rozwiązania" trylematu pozostała albo teoretyczna, ograniczona do białych ksiąg, albo ograniczona do sieci eksperymentalnych.
Zamiast starać się przełamać ten trylemat w jednym miejscu, Ethereum zaczęło rozprowadzać go między warstwami. Pomysł był prosty, choć przez długi czas niepraktyczny: zachować decentralizację i bezpieczeństwo w warstwie bazowej, jednocześnie przenosząc skalowalność do wyższych warstw.
W tym miejscu pojawiają się PeerDAS i zkEVM, dwa komponenty, które Vitalik Buterin wskazuje teraz jako dowód na to, że trylemat nie jest już fundamentalnym ograniczeniem. PeerDAS, wprowadzony w aktualizacji Fusaka, rozwiązuje problem dostępności danych. Pozwala on sieci na przesyłanie znacznie większej ilości danych bez konieczności przechowywania wszystkiego w całości przez każdy węzeł. Usuwa to jedno z kluczowych wąskich gardeł skalowania bez wprowadzania centralizacji.
.
zkEVM z kolei przenosi wykonywanie transakcji do środowiska o zerowej wiedzy. Transakcje mogą być przetwarzane poza głównym łańcuchem, podczas gdy ich poprawność jest nadal weryfikowana przez Ethereum. W ten sposób skalowanie nie podważa bezpieczeństwa warstwy 1, ale opiera się na niej.
Kiedy Vitalik Buterin mówi o rozwiązanym trylemacie, nie twierdzi, że Ethereum jest już doskonałe. Jego argument jest inny: ograniczenie nie ma już charakteru architektonicznego. Część rozwiązania jest już dostępna w sieci głównej, podczas gdy druga część jest gotowa do produkcji z punktu widzenia wydajności, choć nadal wymaga dalszych ulepszeń w zakresie bezpieczeństwa.
.
Otwarcie mówi też o harmonogramie. Pełne wdrożenie tego modelu zajmie jeszcze kilka lat, wydłużając się do końca dekady. Ważne jest jednak to, że nie jest to hipoteza, ale stopniowe wdrażanie, które już trwa.
Jeśli Buterin ma rację, trylemat przestaje być uniwersalną wymówką. Nie znika, ale przestaje być werdyktem. Pytanie nie brzmi już, co poświęcić, ale jak rozłożyć złożoność na warstwy systemu.
Nie czyni to wszystkich blockchainów takimi samymi, ani nie eliminuje konkurencji. Zmienia jednak punkt odniesienia. Tam, gdzie szybkość i decentralizacja kiedyś wydawały się wzajemnie wykluczające, teraz stają się kwestiami architektury, czasu i dyscypliny w realizacji.
Być może Ethereum nie zlikwidowało dylematu, ale pokazało, że był on wynikiem wczesnych wyborów projektowych, a nie nieuniknionym ograniczeniem blockchainów.