Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Iran ogarnęły masowe protesty wywołane głębokim kryzysem gospodarczym. Sytuacja zaostrzyła się do tego stopnia, że Donald Trump otwarcie mówił o możliwości interwencji wojskowej. Ale jest jeszcze jeden czynnik w tej historii, który okazał się ważny zarówno dla rządzących, jak i dla zwykłych ludzi: kryptowaluty.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Iran przeżywa jeden z najpoważniejszych kryzysów w ostatnich dziesięcioleciach. Protesty, które rozpoczęły się pod koniec grudnia 2025 r., szybko przekształciły się w ogólnokrajowy ruch, rozprzestrzeniając się na cały kraj. Setki tysięcy ludzi wyszło na ulice Teheranu i dziesiątek innych miast, pomimo ostrej presji ze strony sił bezpieczeństwa, zamknięcia Internetu i zakłóceń w komunikacji mobilnej.
Reakcja władz była niezwykle brutalna. Według organizacji praw człowieka, liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła już setek, a tysiące osób zostało aresztowanych. Reżim Najwyższego Przywódcy Alego Chamenei stara się utrzymać kontrolę za pomocą siły i przerw w dostępie do informacji, ale protesty nie ustały i nadal się rozprzestrzeniają. Skala niepokojów jest już porównywana do największych wstrząsów od czasu rewolucji w 1979 roku.
Eskalacja wyszła poza granice Iranu. Prezydent USA Donald Trump publicznie oświadczył, że rozważa "bardzo twarde opcje", w tym interwencję wojskową, jeśli władze Iranu będą nadal używać śmiercionośnej siły wobec ludności cywilnej. Waszyngton omawia również operacje cybernetyczne, nowe sankcje i sposoby pomagania protestującym w omijaniu cenzury, w tym poprzez komunikację satelitarną.
Protesty w Iranie nie rozpoczęły się z powodu polityki, ale z powodu pieniędzy. W ciągu ostatniego roku irański rial gwałtownie stracił na wartości, inflacja gwałtownie wzrosła, a ceny żywności, paliwa i leków wzrosły kilkakrotnie. Dla wielu rodzin stało się to punktem krytycznym, zmieniając codzienne życie w walkę o przetrwanie.
Kryzys gospodarczy został pogłębiony przez sankcje, które ciążą na kraju od lat. Ograniczyły one eksport ropy naftowej, dostęp do obcej waluty i funkcjonowanie systemu bankowego. W rezultacie państwu kończą się fundusze, przedsiębiorstwa są zamykane, bezrobocie rośnie, a realne dochody nadal spadają. Jednocześnie władze nie przedstawiły jasnego planu przezwyciężenia kryzysu.
Napięcie społeczne narastało od lat, ale obecne załamanie gospodarcze stało się bodźcem wyzwalającym. Ludzie wyszli na ulice nie tylko z powodu rosnących cen, ale także z powodu poczucia całkowitej beznadziei. Ostra reakcja sił bezpieczeństwa tylko podsyciła protesty, przekształcając frustrację ekonomiczną w otwartą konfrontację z reżimem.
Błędem byłoby twierdzenie, że władze Iranu nie zrobiły nic, by zapobiec takiemu obrotowi spraw. W ramach sankcji i międzynarodowej izolacji od dawna szukały sposobów na obejście ograniczeń, a kryptowaluty stały się jednym z tych narzędzi. Podmioty powiązane z państwem, w tym Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, wykorzystywały giełdy kryptowalut i stablecoiny do przeprowadzania płatności transgranicznych, płacenia za dostawy i przenoszenia środków poza tradycyjny system bankowy. Setki milionów dolarów podobno przeszły przez takie schematy w ciągu kilku lat.
.
Operacje te nie rozwiązały jednak podstawowych problemów. Kryptowaluty pomogły sfinansować określone transakcje i podtrzymać szare strefy handlu zagranicznego, ale nie mogły zastąpić pełnego dostępu do globalnego systemu finansowego. Irańska gospodarka pozostawała odcięta od inwestycji, eksportu i stabilnego napływu walut obcych, podczas gdy korzyści z systemów opartych na kryptowalutach koncentrowały się w rękach wąskiego kręgu bliskiego władzom.
W rezultacie próby ominięcia sankcji za pomocą kryptowalut nie przyniosły efektu systemowego. Nie powstrzymały one upadku riala, nie ograniczyły inflacji i nie przyczyniły się do poprawy życia większości Irańczyków.
O ile dla władz kryptowaluty stały się narzędziem do omijania sankcji, to dla zwykłych Irańczyków stały się one sposobem na przetrwanie. W miarę jak waluta krajowa traciła na wartości, ludzie szukali sposobów na zachowanie swoich oszczędności. Dolary amerykańskie i euro były w dużej mierze niedostępne, a system bankowy był zawodny, więc część populacji zaczęła aktywnie korzystać z bitcoina i stablecoinów, głównie USDT.
Kryptowaluty mają znaczenie nie tylko jako pieniądze, ale także jako infrastruktura do transferów i łączności. Irańczycy używają ich do otrzymywania wsparcia od krewnych za granicą, płacenia za usługi i omijania kontroli walutowych. Podczas masowych wyłączeń Internetu i zakłóceń sieci komórkowej stało się to krytyczne: tradycyjne kanały bankowe po prostu przestają działać w takich momentach.
W tym kontekście wzrosło zainteresowanie BitChat, szyfrowanym komunikatorem, który działa bez internetu i opiera się na połączeniach Bluetooth między urządzeniami. Aplikacja umożliwia bezpośrednią transmisję wiadomości nawet podczas całkowitego braku prądu i była już używana podczas protestów w innych krajach. Wraz z kryptowalutami i internetem satelitarnym Starlink Elona Muska, takie narzędzia stały się dla Irańczyków sposobem na utrzymanie komunikacji, koordynacji i przynajmniej pewnego stopnia wolności finansowej w warunkach surowej cenzury.
W Iranie kryptowaluty stały się narzędziami dla różnych stron, ale żadna z nich nie znalazła "magicznego przycisku". Dla władz aktywa cyfrowe pomogły ominąć sankcje, ale nie powstrzymały upadku riala ani rosnących cen. Systemy te działały w ograniczony sposób i w interesie niewielkiej grupy, podczas gdy kryzys gospodarczy i gniew społeczny tylko się pogłębiały.
Dla zwykłych Irańczyków kryptowaluty okazały się praktyczne: sposób na przechowywanie wartości w USDT lub bitcoinach, otrzymywanie przelewów transgranicznych i płacenie za usługi, gdy kanały bankowe zawodzą. A kiedy władze zamykają internet, narzędzia takie jak BitChat wysuwają się na pierwszy plan. Ale nawet przy całej swojej użyteczności, kryptowaluty i tego typu technologie nie rozwiązują źródła problemu. Mogą one pomóc ludziom przetrwać chaos, ale nie mogą zastąpić zmian politycznych i gospodarczych, które wypchnęły ludzi na ulice.