Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Cointelegraph od dawna jest jednym z wiodących źródeł wiadomości kryptograficznych. Jednak jesienią 2025 r. jego strony zniknęły z wyników wyszukiwania Google. Chociaż witryna nadal działa jak zwykle, nowe algorytmy wyszukiwania sprawiły, że stała się prawie "niewidoczna". Jakie zagrożenie stanowi to dla mediów kryptograficznych - i dla całej branży?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Pod koniec 2025 r. wielu użytkowników miało wrażenie, że Cointelegraph został "zbanowany" przez Google. Strona przestała pojawiać się w wynikach wyszukiwania nawet dla markowych zapytań, a znane linki zniknęły z sekcji Top Stories. Jednocześnie sama witryna nigdy nie została wyłączona: artykuły były nadal publikowane codziennie, a strona główna ładowała się bez problemów przy bezpośrednim dostępie.
Zwykle wygląda to na karę nałożoną przez wyszukiwarkę, ale w rzeczywistości nie doszło do całkowitego zakazu. Google rzadko całkowicie usuwa główne media ze swojego indeksu. Znacznie częściej stosuje algorytmiczną ponowną ocenę, w której witryna pozostaje zaindeksowana, ale traci rankingi w większości kluczowych zapytań. Dla użytkowników wygląda to na zniknięcie, mimo że technicznie zasób nadal istnieje w ekosystemie wyszukiwania.
Dlatego Cointelegraph nadal przyciąga odbiorców poprzez bezpośrednie wizyty, aplikację i media społecznościowe, pomimo gwałtownego spadku ruchu organicznego. Utrata widoczności w Google nie jest katastrofą, ale dla mediów przyzwyczajonych do polegania na ruchu z wyszukiwarki nadal jest niezwykle bolesna.
Które aktualizacje algorytmu spowodowały spadek widoczności Cointelegraph? Zaczęło się w 2025 roku od aktualizacji Core Update, a następnie dużej aktualizacji Spam Update, która zakończyła się we wrześniu. Według usług analitycznych w tym okresie ruch organiczny w serwisie spadł o prawie 90%, co wskazuje nie na stopniową utratę zainteresowania, ale na nagłą algorytmiczną ponowną ocenę domeny. Szczególnie narażone okazały się witryny w niszach finansowych i kryptowalutowych - które Google klasyfikuje w kategorii YMYL.
Innym czynnikiem ryzyka był podejrzany profil linków zwrotnych. Miliony linków zwrotnych z anchorami powiązanymi z kasynami innymi niż GamStop wyglądały jak klasyczny sygnał spamu lub nawet potencjalny negatywny atak SEO. Nawet jeśli takie linki są tworzone bez udziału punktu sprzedaży, algorytmy Google oceniają je na poziomie domeny, wzmacniając wpływ sankcji i komplikując odzyskiwanie.
Wcześniejsze incydenty związane z bezpieczeństwem również mogły wpłynąć na zaufanie. Obejmowały one naruszenie obejmujące złośliwe wyskakujące okienka skierowane do użytkowników portfela kryptowalut. Dla wyszukiwarek takie epizody nie są jedynie kwestiami technicznymi, ale sygnałami potencjalnego ryzyka dla użytkowników. Łącznie spamerskie linki, surowość YMYL i osłabione sygnały zaufania stworzyły scenariusz, w którym nawet duża marka stała się podatna na logikę maszynową algorytmów.
Sytuacja Cointelegraph nie jest anomalią i wpisuje się w szerszy kontekst relacji Google z branżą kryptowalut. Firma od dawna traktowała kryptowaluty z ostrożnością - od ograniczeń reklamowych po surowsze zasady publikowania aplikacji kryptograficznych w Google Play. Z biegiem czasu ten sceptycyzm ewoluował w model algorytmiczny, w którym treści kryptograficzne są analizowane bardziej rygorystycznie niż materiały z tradycyjnych mediów.
Jednym z najwyraźniejszych przykładów jest polityka reklamowa Google dotycząca kryptowalut. W różnych momentach Google nakładało ścisłe ograniczenia na reklamy związane z kryptowalutami i ICO, dopiero później dopuszczając je z powrotem zgodnie z wymogami certyfikacji i lokalnymi zasadami zgodności. Dla rynku był to jasny sygnał: kryptowaluty są postrzegane jako obszar wysokiego ryzyka, co oznacza, że platformy działające wokół nich automatycznie napotykają ostrzejsze filtry zaufania.
W rezultacie media kryptowalutowe konkurują dziś nie tylko ze sobą nawzajem, ale także z dużymi, ogólnymi mediami finansowymi. Algorytmy coraz bardziej faworyzują "szerokie" marki o uniwersalnym zasięgu, wypierając wyspecjalizowane platformy kryptowalutowe, nawet jeśli wykazują się one dużą wiedzą specjalistyczną i lojalnymi odbiorcami. Formalnie nie wygląda to na cenzurę - nie ma wyraźnych zakazów ani oficjalnych blokad - ale kontrola algorytmiczna skutecznie określa, które źródła zyskują widoczność, a które mogą zniknąć ze sfery publicznej bez wyjaśnienia.
Głównym wnioskiem z historii Cointelegraph jest to, że nawet najbardziej rozpoznawalne marki nie są już chronione przed decyzjami algorytmicznymi. Ruch związany z wyszukiwaniem przestał być niezawodnym fundamentem, a jego utrata może nastąpić nagle, bez jasnego planu naprawczego. Dla mediów kryptowalutowych oznacza to konieczność ponownego przemyślenia całego modelu wzrostu i odporności.
Ruch bezpośredni, aplikacje mobilne, platformy społecznościowe i własne społeczności wysuwają się na pierwszy plan. Jednocześnie pojawia się nowy ekosystem dystrybucji, w którym coraz większą rolę odgrywają asystenci AI i platformy LLM - w tym ChatGPT. Stają się one nowymi pośrednikami uwagi, kierując odbiorców za pośrednictwem interfejsów konwersacyjnych, a nie tradycyjnego wyszukiwania.
W tym środowisku strategia oparta na "utrzymywaniu się z Google" wydaje się coraz bardziej niezrównoważona. Publikacje kryptowalutowe muszą budować własną "ziemię" - niezależne kanały, w których połączenie z odbiorcami nie jest kontrolowane przez zewnętrzny algorytm. I to właśnie zasady decentralizacji, na których zbudowana jest sama branża kryptowalut, mogą stanowić podstawę dla kolejnego etapu ewolucji dziennikarstwa kryptowalutowego.