Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Szał wokół sztucznej inteligencji coraz bardziej przypomina erę ICO. Pieniądze napływają do projektów bez gotowych produktów, wyceny rosną szybciej niż przychody, a strach przed "przegapieniem" nadal napędza rynek. W 2017 r. inwestorzy kupowali tokeny w pogoni za marzeniem o nowej gospodarce; dziś inwestują w obietnice rewolucji technologicznej.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Prezes Amazon Jeff Bezos uważa, że obecna fala inwestycji w sztuczną inteligencję to "bańka przemysłowa". Tak, doprowadzi to do strat - ale ostatecznie poprawi sytuację społeczeństwa. Według niego, pośród dzisiejszego szumu, każdy otrzymuje fundusze.
"Kiedy ludzie są bardzo podekscytowani, tak jak dzisiaj, sztuczną inteligencją, każdy eksperyment jest finansowany, każda firma jest finansowana. Inwestorom trudno jest odróżnić dobre pomysły od złych" - powiedział Bezos.
Zarysował bezpośrednią paralelę z boomem biotechnologicznym z lat 90-tych, kiedy to dziesiątki startupów zbankrutowało, ale z tego chaosu powstały leki, które uratowały miliony istnień ludzkich. Analogia nie jest przypadkowa: Bezos jest przekonany, że to samo stanie się ze sztuczną inteligencją - dzisiejsza euforia zniknie, pozostawiając tylko tych, którzy mogą naprawdę przekształcić branże.
Przypomniał również bańkę dot-comów na przełomie tysiącleci - kolejny okres przegrzania, który po bolesnej korekcie dał początek gigantom współczesnej gospodarki. Według Bezosa takie cykle napędzają postęp: "Kiedy kurz opadnie i zobaczysz, kto jest zwycięzcą, społeczeństwo korzysta z tych wynalazków. Tak też stanie się ze sztuczną inteligencją".
Szał na sztuczną inteligencję to nie tylko echo boomu na dot-comy i biotechnologię - ma on wiele wspólnego z tym, co wydarzyło się w 2017 roku, kiedy cała rozmowa toczyła się wokół ICO (Initial Coin Offerings). W tamtym czasie setki startupów wydało tokeny bez produktów lub modeli biznesowych, a inwestorzy rzucili się, by je kupić, goniąc za obietnicami "nowej gospodarki".
Wszystko działo się szybko: białe księgi zastąpiły prototypy, a mapy drogowe stały się narzędziami marketingowymi. Projekty zebrały dziesiątki, a nawet setki milionów dolarów w ciągu kilku godzin - często bez struktury prawnej i przejrzystości. Każdy pomysł oznaczony jako "blockchain" automatycznie stał się aktywem inwestycyjnym, niezależnie od jego rzeczywistej użyteczności lub trwałości. Rynek opierał się na wierze i spekulacjach, a nie na analizie i należytej staranności.
Bańka szybko pękła. Po rekordowym 2017 r., w którym finansowanie ICO przekroczyło 20 mld USD, rynek załamał się w niecały rok. Tysiące tokenów straciło na wartości, większość startupów zniknęła, a zaufanie inwestorów wyparowało.
.
Konsekwencje nie były jednak wyłącznie destrukcyjne. Z tego spekulacyjnego chaosu wyłoniła się infrastruktura nowoczesnego przemysłu kryptowalutowego - standardy, ramy regulacyjne i platformy technologiczne, które później stanowiły podstawę DeFi i Web3. Era ICO stała się bolesnym, ale niezbędnym krokiem w kierunku dojrzałości rynku.
Podobna dynamika rozwija się obecnie w świecie sztucznej inteligencji. Kapitał zalewa wszystko, co jest związane z sieciami neuronowymi - od producentów chipów i centrów danych po firmy obiecujące "rozwiązania chmurowe nowej generacji". Etykieta "sztuczna inteligencja" stała się tym samym bodźcem marketingowym, co kiedyś "blockchain".
Podobnie jak w erze ICO, rynek jest napędzany mniej przez technologię niż przez oczekiwania. Rundy finansowania zamykają się w ciągu kilku tygodni, startupy uzyskują wielomiliardowe wyceny przed wydaniem produktu, a fundusze venture przedkładają szybkość nad należytą staranność. Kluczowy czynnik pozostaje ten sam - strach przed przegapieniem. W 2017 r. był on napędzany marzeniami o decentralizacji; dziś - przekonaniem, że sztuczna inteligencja zmieni każdą branżę. Jedyna różnica polega na skali: wtedy były to miliardy, teraz są to biliony dolarów potencjalnego kapitału.
Podobieństwo między AI a ICO nie oznacza jednak, że obie fale zakończą się w ten sam sposób. Podobnie jak rynek kryptowalut przeszedł oczyszczenie po 2018 r., sektor AI nieuchronnie stanie w obliczu własnego rozliczenia. Projekty napędzane szumem znikną, podczas gdy te tworzące prawdziwą wartość przetrwają - tak jak Ethereum i Binance przetrwały koniec Dzikiego Zachodu ICO. Wydaje się, że dokładnie to miał na myśli Jeff Bezos, mówiąc o "bańce z wysokimi zwrotami": zanim technologia przekształci świat, musi najpierw przejść przez fazy przegrzania, rozczarowania i dojrzałości.