Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Pomimo postępu technologicznego i większego dostępu do kapitału, rozwój biznesu pozostaje nierównomierny: niektóre firmy skalują się w ciągu zaledwie kilku lat, podczas gdy inne potrzebują dziesięcioleci, aby osiągnąć te same kamienie milowe. Na papierze warunki początkowe uległy poprawie - infrastruktura jest bardziej dostępna, rynki są bardziej globalne, a finansowanie jest szerzej dostępne. Nie wyeliminowało to jednak luki, a jedynie zmieniło jej charakter. Dlaczego niektóre firmy przyspieszają w tej samej gospodarce, a inne nie?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Jednocześnie sam postęp technologiczny nie wyjaśnia tej różnicy. Szybkość wzrostu nie jest napędzana przez jeden czynnik, ale przez kombinację warunków: najszybciej rozwijające się firmy to te, które jednocześnie mają dostęp do taniej infrastruktury, kapitału i modelu biznesowego, który umożliwia skalowanie bez proporcjonalnego wzrostu kosztów. Jeśli brakuje choćby jednego z tych elementów, wzrost wyraźnie zwalnia - nawet w dzisiejszej gospodarce.
Różnica jest szczególnie widoczna na poziomie kosztów krańcowych. W tradycyjnych firmach każda dodatkowa jednostka wymaga dodatkowych wydatków - surowców, logistyki i pracy. W przypadku produktów cyfrowych sytuacja wygląda inaczej: po zbudowaniu platformy koszt obsługi kolejnego użytkownika jest bliski zeru. Dzięki temu przychody rosną znacznie szybciej niż wydatki. Właśnie dlatego Amazon był w stanie skalować się szybciej niż tradycyjne firmy na wczesnym etapie i ostatecznie osiągnąć ponad 500 miliardów dolarów rocznego przychodu. W gospodarce fizycznej taki wzrost nie jest możliwy: ma on tendencję do pozostawania liniowym, podczas gdy w gospodarce cyfrowej staje się wykładniczy.
Co więcej, interfejsy API i gotowe usługi - od płatności po logistykę - skracają czas wprowadzania produktów na rynek i pozwalają firmom skupić się na produkcie, a nie na infrastrukturze. Tu jednak pojawia się luka. Nawet w tej samej branży niektóre firmy aktywnie korzystają z gotowych rozwiązań i szybciej wprowadzają je na rynek, podczas gdy inne nadal budują infrastrukturę wewnętrznie - ze względu na kontrolę, bezpieczeństwo lub po prostu starsze podejście. W rezultacie te pierwsze szybciej testują pomysły, wcześniej wchodzą na rynki i szybciej się skalują, podczas gdy te drugie spędzają miesiące lub lata na przygotowaniach. Różnica ta ma bezpośredni wpływ na szybkość wzrostu: w dzisiejszej gospodarce zwycięzcami nie są ci, którzy budują wszystko sami, ale ci, którzy szybciej wykorzystują istniejące możliwości.
Podobny model zastosował Uber: firma przez lata pozostawała nierentowna, ale szybko skalowała się na całym świecie dzięki finansowaniu venture, inwestując miliardy w ekspansję i dopłaty do przejazdów. Zgodnie z dokumentami SEC, skumulowane straty Ubera przekroczyły 30 miliardów dolarów, zanim osiągnęły trwałą rentowność. Innym przykładem jest Tesla, która również przez lata polegała na kapitale zewnętrznym, finansując ekspansję produkcji i rozwój technologii, zanim stała się rentowna. We wszystkich tych przypadkach kapitał umożliwił wzrost, który byłby niemożliwy, opierając się wyłącznie na bieżących przychodach. W rezultacie szybkość skalowania jest bezpośrednio związana z finansowaniem: firmy, które szybciej pozyskują kapitał, szybciej się rozwijają, wcześniej zdobywają rynki i szybciej osiągają kluczowe finansowe kamienie milowe.
Kolejna warstwa przyspieszenia wynika z efektów sieciowych. W takich modelach każdy dodatkowy użytkownik zwiększa wartość produktu dla innych, tworząc samonapędzający się wzrost. Facebook jest klasycznym przykładem: im więcej ma użytkowników, tym bardziej wartościowa staje się sieć i tym szybciej rośnie. Jednak efekty sieciowe nie mają zastosowania do wszystkich firm - firmy produkcyjne i usługowe bez modeli platformowych nie korzystają z tej dynamiki, dlatego różnica w szybkości wzrostu utrzymuje się nawet w erze cyfrowej.