Czy politycy są najlepszymi inwestorami giełdowymi?
Niektóre badania pokazują, że politycy są jednymi z najlepszych inwestorów giełdowych na świecie, często drastycznie wyprzedzając profesjonalnych zarządzających funduszami i szeroki rynek. Inne badania temu zaprzeczają. Jaki jest więc werdykt?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Coraz trudniej ignorować dziwne, idealnie wyczute w czasie transakcje, które poprzedzają ważne ogłoszenia polityczne.
Jako przykład: 24 marca 2026 r. obrócono kontraktami terminowymi na ropę o wartości ponad 500 mln USD na około 15 minut przed ogłoszeniem przez prezydenta USA Donalda Trumpa opóźnienia działań militarnych przeciwko Iranowi.
W ciągu kilku minut ceny ropy spadły o ponad 10%, a kontrakty terminowe na S&P wzrosły, przynosząc miliony tym, którzy zajęli krótką pozycję na ropie i długą na akcjach.
Jednym z bardziej kontrowersyjnych epizodów podczas drugiej administracji Trumpa były jego powtarzające się wpisy w mediach społecznościowych podczas niesławnych wojen celnych. „TO ŚWIETNY CZAS NA KUPNO” – zadeklarował Trump na Truth Social 9 kwietnia 2025 r. Kilka godzin później ogłosił 90-dniową przerwę w większości ceł, co wywołało 9,5-procentowy jednodniowy wzrost indeksu S&P 500, przy czym rynek odrobił około 4 biliony dolarów, czyli 70% wartości straconej w ciągu poprzednich czterech dni handlowych.
„To była prorocza decyzja prezydenta. Może zbyt prorocza” – zauważyło AP News.
Akcje Trump Media zamknęły się wzrostem o 22,67%, rosnąc dwukrotnie silniej niż szeroki rynek – to oszałamiający wynik firmy, która w poprzednim roku straciła 400 mln USD i na którą ogłoszenie o cłach nie powinno mieć wpływu.
„Wysyła sygnał, że może skutecznie i bezkarnie manipulować rynkiem” – zauważyła Kathleen Clark, specjalistka ds. etyki rządowej na Washington University. „W sensie: obserwujcie to miejsce, by poznać przyszłe wskazówki giełdowe”.
The Wall Street Journal przyjrzał się ujawnionym informacjom finansowym Trumpa i znalazł tysiące transakcji realizowanych w ramach powiernictwa zarządzającego jego majątkiem. Wykryto intensywne zakupy w okresie ceł „Dnia Wyzwolenia” oraz miliony dolarów płynące w akcje natychmiast po ogłoszeniach celnych. Nie licząc transakcji osób z jego najbliższego otoczenia.
Politycy mogą nie być genialnymi inwestorami, ale niewiele grup jest bliżej informacji zdolnych do przesuwania miliardów dolarów wartości rynkowej. Od ceł i sankcji po działania militarne i regulacje – nowoczesne rynki coraz częściej zależą od decyzji politycznych. To rodzi niewygodne pytanie: czy bliskość władzy tworzy najcenniejszą przewagę inwestycyjną na świecie?
Przełomowe badanie przeprowadzone przez University of California i Harvard University wykazało, że portfele akcji amerykańskich senatorów osiągały wyniki lepsze od rynkowych średnio o 17,3% rocznie w latach 1993–2008. Późniejsze badanie obejmujące lata 2004–2014 pokazało podobne rezultaty. Ten wzorzec powtarza się w wielu krajach.
Dlaczego politycy są tak dobrzy w tradingu?
Alex Krainer w swojej książce Trend Following Bible analizuje to zjawisko i zauważa, że sukcesy handlowe polityków są jednym z najwyraźniejszych przykładów tego, jak asymetria informacji i władza tworzą ogromne przewagi finansowe. Pisze, że ta przewaga jest tak wyraźna, iż budzi poważne pytania o uczciwość rynków i rzetelność urzędów publicznych.
Warto zauważyć, że jedną z grup inwestorów o niezwykle trafnych zdolnościach przewidywania są amerykańscy senatorowie, których portfele wyprzedzały szeroki rynek akcji o 12 punktów procentowych rocznie w ciągu ośmioletniego okresu, według badacza z Georgia State University, Alana Ziobrowskiego.
Wynik ten przewyższył nawet wyniki osób z wewnątrz korporacji (insiderów), którzy pokonali rynek o 5%, podczas gdy zwykli inwestorzy zostawali w tyle o 1,4%.
Krainer twierdzi, że nie jest to kwestia kilku „czarnych owiec”, lecz problem systemowy. Mechanizm „drzwi obrotowych” między polityką a finansami, w połączeniu z luźnymi zasadami ujawniania informacji w wielu krajach, pozwala politykom monetyzować swoje stanowiska przy niewielkiej odpowiedzialności.
Nietrudno zrozumieć „przewagę”, jaką posiadają politycy.
- Wczesny dostęp do wiedzy o nadchodzących ustawach, kontraktach rządowych i zmianach polityki, które mogą wpłynąć na ceny akcji.
- Politycy znajdują się w centrum potężnych sieci kontaktów, wchodząc w interakcje z prezesami firm, lobbystami, regulatorami i insiderami.
- Posiadają również zdolność wpływania na wyniki i politykę.
Ostatnie przykłady wzmocniły te obawy. Wielu członków wewnętrznego kręgu i administracji Donalda Trumpa wykazało się niezwykłymi sukcesami w handlu akcjami w okresach, gdy mieli dostęp do informacji niepublicznych.
Choć nie postawiono żadnych zarzutów karnych, czas niektórych transakcji wywołał ostrą krytykę i ponowne wezwania do zaostrzenia zasad handlu dla członków Kongresu.
Nowsze badania przeprowadzone przez National Bureau of Economic Research, obejmujące lata 2012–2023, wykazały, że średnio członkowie Kongresu osiągali wyniki gorsze lub zbliżone do rynkowych po wejściu w życie ustawy STOCK Act (Stop Trading on Congressional Knowledge Act z 2012 r.), która wyraźnie zakazała politykom i urzędnikom publicznym wykorzystywania wiedzy poufnej do prywatnych zysków finansowych. Wymaga ona od członków Kongresu, senatorów i niektórych wyższych urzędników ujawniania transakcji giełdowych powyżej określonego progu w ciągu 45 dni.
Obecnie istnieje wiele stron internetowych (takich jak Capitoltrades.com) śledzących transakcje giełdowe członków Kongresu, ich małżonków i wyższego personelu. Inna witryna, Joinautopilot.com, pozwala kopiować portfel Nancy Pelosi, członkini Izby Reprezentantów USA, którego wartość wzrosła o 65% w ciągu ostatnich dwóch lat.
Dokument roboczy CESifo Research Network wykazał, że gdy kadra kierownicza przechodziła na wysokie stanowiska rządowe lub gdy byli urzędnicy dołączali do firm, spółki te odnotowywały dodatnie, nadzwyczajne stopy zwrotu z akcji. Sugeruje to, że rynki przypisują mierzalną wartość dostępowi do polityki i wpływom.
Potwierdza to szerszą tezę, że informacje polityczne i powiązania mają wartość finansową, nawet jeśli nie zawsze przekłada się to na osobiste wyniki polityków. Dlaczego inwestowanie z pędem (momentum) wygrywa z „konsensusem”
Książka Krainera przedstawia przekonujące dowody na to, że prawdziwa efektywność rynku jest podważana, gdy uprzywilejowana klasa ma dostęp do informacji i wpływów niedostępnych dla zwykłych inwestorów. Argumentuje on – popierając to dowodami – że inwestowanie z pędem (momentum investing) jest najpewniejszym sposobem na zdobycie przewagi na rynku.
Podążanie za trendem kontra aktywne zarządzanie (1990-2025)

Źródło: Trend Following Bible, zaktualizowane przez Traders Union
Inwestowanie oparte na pędzie lub trendzie ożywia odwieczną debatę: analiza fundamentalna kontra techniczna (badanie wykresów). Statystyki dla day tradingu są fatalne: brazylijskie badanie z 2015 r. wykazało, że 97% traderów, którzy wytrwali dłużej niż 300 dni, straciło pieniądze. Podobne amerykańskie badanie przeprowadzone przez Barbera i Odeana wykazało, że najaktywniejsi traderzy osiągali wyniki gorsze od rynkowych o 6-7 punktów procentowych rocznie, głównie z powodu nadmiernego handlu i kosztów.
Jeśli 95–97% zwykłych day traderów traci pieniądze, a portfele śledzące ujawnione transakcje niektórych polityków znacznie przewyższają rynek w długich okresach, nasuwa się pytanie, czy to dostęp do lepszych informacji, a nie umiejętności inwestycyjne, wyjaśnia tę różnicę. Większość traderów nie ma dostępu do informacji poufnych, dlatego polega na analitykach i „konsensusie rynkowym”. Krainer zgłębia to podejście i stwierdza, że konsensus rynkowy często całkowicie się myli.
Uderzającym przykładem jest załamanie cen ropy do poziomu około 10 USD za baryłkę w latach 90. W tamtym czasie wielu wierzyło, że świat zmierza ku kryzysowi „peak oil”, w którym popyt znacznie przewyższy podaż. Przy kwitnącej globalnej gospodarce i kapitale płynącym do telekomunikacji i technologii, zaniedbano inwestycje w nowe wydobycie ropy. Analitycy powszechnie przewidywali, że rosnący popyt wywinduje ceny gwałtownie w górę. Zamiast tego, ceny ropy spadły o ponad połowę w latach 1997–1998.
Krainer mówi: „Tłum zazwyczaj myli się w najważniejszych punktach zwrotnych. Kiedy wszyscy są nastawieni byczo i przekonani, że ceny mogą tylko rosnąć, to często jest moment, w którym trend ma się odwrócić. Największe zyski w tradingu pochodzą z odwagi, by stanąć przeciwko panującemu konsensusowi w odpowiednim momencie”.
Trendy często trwają znacznie dłużej, niż sugerowałyby logika i zdrowy rozsądek. Bitcoin jest kolejnym takim przykładem, wyprzedzając każdą inną klasę aktywów w ostatniej dekadzie, dopóki nie pojawiło się AI. Nawet tutaj widzimy zarysy konsensusu, że bańka AI musi nieuchronnie pęknąć – i to niedługo. Jednak obstawianie tego zdarzenia może być zabójcze dla stanu Twojego konta.

Źródło: S&P Global
Prognozowanie gospodarcze to kolejny obszar podatny na myślenie grupowe. Nawet czołowi światowi ekonomiści nie przewidzieli spowolnienia z początku lat 2000. ani globalnego kryzysu finansowego z lat 2008–2009, co udokumentowano w badaniu Livingston Survey prowadzonym przez Federal Reserve Bank of Philadelphia.
Jak zauważa Krainer, rynki akcji przez większość ostatnich 100 lat znajdowały się głównie w trendzie wzrostowym, z okazjonalnymi krachami i korektami. Pozwoliło to inwestorom generować dodatnie stopy zwrotu, nawet przy inwestowaniu pasywnym.
Dekady badań doprowadziły do wniosku, że wiedza ekspercka w postaci aktywnych zarządzających funduszami, uzbrojonych w dyplomy i ogromne ilości danych, nie jest w stanie konsekwentnie pokonywać rynku. Nie trzeba dodawać, że analitycy ilościowi z Wall Street postawili duże zakłady na AI, aby zyskać przewagę, ale dotychczasowe wyniki są niejednoznaczne. To, co działa, to handel oparty na pędzie – trzymanie się trendu tak długo, jak on trwa. Nie oznacza to, że nie ma aktywnych zarządzających, którzy biją rynek, ale są to przypadki raczej epizodyczne niż rutynowe.
Analiza ekspercka
Wśród wielu strategii inwestycyjnych dostępnych dla inwestorów detalicznych, momentum investing jest jedną z niewielu posiadających silne wsparcie empiryczne. Dekady badań akademickich wykazały, że akcje, które osiągały lepsze wyniki w ciągu ostatnich sześciu do dwunastu miesięcy, mają tendencję do kontynuowania tych wzrostów przez pewien czas – zjawisko to obserwuje się na różnych rynkach i klasach aktywów. W przeciwieństwie do prób prognozowania stóp procentowych, wyników wyborów czy zysków spółek, momentum opiera się na obserwowalnym zachowaniu rynku, a nie na przewidywaniach, co pozwala inwestorom wykorzystać tendencję trendów do utrzymywania się.
Jednak momentum nie jest złotym środkiem. Może dochodzić do gwałtownych odwróceń w nagłych punktach zwrotnych na rynku, wymaga zdyscyplinowanego zarządzania ryzykiem i często radzi sobie gorzej w okresach szybkich rotacji rynkowych. Dla zwykłych inwestorów jego największą zaletą może być aspekt psychologiczny: zastępuje subiektywne prognozowanie systematycznym, opartym na zasadach podejściem, które usuwa znaczną część emocji z decyzji inwestycyjnych.
Podsumowanie
Dla większości inwestorów przewaga nie wynika z przewidywania przyszłości, ale z przestrzegania zdyscyplinowanego procesu, który reaguje na to, co rynek już nam mówi. W świecie, w którym polityczni insiderzy, algorytmy i instytucje rywalizują o każdą przewagę informacyjną, systematyczne podejście oparte na podążaniu za trendem może być najbliższym sposobem, w jaki zwykli inwestorzy mogą wyrównać szanse.
Najnowsze wiadomości Investing
bonus depozytowy dla wszystkich klientów
- Forex
- Crypto