Dogecoin czy karta Pikachu: co przyniesie większy zysk?
Kilka lat temu memecoiny wydawały się najszybszym sposobem na zamianę żartu w kapitał, ale szum wokół nich wyraźnie opadł. Tymczasem karty Pokémon, które na pierwszy rzut oka wydają się podobnym, dziecinnym i absurdalnym zakładem na zbiorową wiarę, po cichu przekształciły się w rynek z aukcjami, sejfami i cenami sięgającymi sześciocyfrowych kwot. Co więc okazało się lepszą inwestycją: zakup memu na blockchainie czy kawałka nostalgii w plastikowej oprawie?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Tak różne, a jednak tak podobne
Na pierwszy rzut oka memecoiny i karty Pokémon istnieją w różnych światach: jedne są przedmiotem handlu na blockchainie, podczas gdy drugie leżą w plastikowych etui i sejfach. Jednak ich ekonomiczna natura jest bardzo podobna. Zarówno Dogecoin, jak i rzadka karta Pikachu są drogie nie dlatego, że generują zysk, dywidendy czy przepływy pieniężne. Ich cena wynika z innego wzoru: kultura plus rzadkość plus społeczność plus gotowość kolejnego nabywcy do zapłacenia więcej.W swoim wyjaśnieniu dotyczącym memecoinów SEC bezpośrednio opisała je jako aktywa, które zazwyczaj kupuje się dla rozrywki, interakcji społecznych i celów kulturowych, podczas gdy ich wartość wynika głównie z popytu i spekulacji. Co więcej, regulator skutecznie porównał memecoiny do przedmiotów kolekcjonerskich.
To ważna kwestia: memecoin to nie tylko „kryptowaluta bez użyteczności”, ale cyfrowy symbol kolekcjonerski. Ludzie kupują je nie tylko w oczekiwaniu na zysk, ale także dlatego, że chcą być częścią żartu, ruchu lub internetowej społeczności. Badacze zajmujący się memecoinami podkreślają również, że na ich dynamikę wpływają nie tyle technologie, co media społecznościowe, humor, memy wizualne, kontekst kulturowy i nastroje społeczności.
Mechanika kart Pokémon jest niemal taka sama, tyle że zamiast łańcucha bloków mamy nostalgię, zamiast Telegrama i X mamy społeczności fanów, a zamiast tokenomiki mamy stan karty, rzadkość, nakład i ocenę PSA. Ich wartość opiera się również nie na praktycznej użyteczności, ale na kapitale emocjonalnym: wspomnieniach z dzieciństwa, rozpoznawalności kulturowej, strachu przed utratą szansy na zakup rzadkiego przedmiotu oraz przekonaniu, że za kilka lat ktoś będzie go chciał jeszcze bardziej. Dlatego rynek kart Pokémon jest już opisywany nie tylko jako hobby, ale jako część szerszej klasy inwestycji alternatywnych, gdzie nostalgia, rzadkość i popkultura mogą działać nie gorzej niż analiza finansowa.
Dlatego różnica między Doge a Pikachu jest mniejsza, niż się wydaje. Oba aktywa sprzedają nie przyszłe przepływy pieniężne, ale historię. Memecoin sprzedaje historię o internecie, szybkim bogactwie i sile tłumu. Karta sprzedaje historię o dzieciństwie, niedostępności i pragnieniu posiadania czegoś, co stało się już kulturowym mitem. W tym sensie zarówno memecoiny, jak i karty Pokémon są rynkami zbiorowej wiary. Jedno mierzy się po prostu w tokenach, drugie w błyszczącym kartonie.
Miliony na DOGE czy powolna magia Pokémonów
Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko najlepszy scenariusz, memecoiny wydają się niemal nie do pokonania. Dogecoin wzrósł z historycznego minimum wynoszącego około 0,0000869 USD do szczytu na poziomie 0,7316 USD w maju 2021 r. Teoretycznie 1000 USD zainwestowane na samym dnie i sprzedane na samym szczycie mogłoby zamienić się w około 8,4 mln USD. Nie jest to jednak zbyt realistyczny scenariusz inwestycyjny, zwłaszcza że DOGE nadal notuje dziś około 85–87% poniżej swojego historycznego maksimum.Shiba Inu pokazało jeszcze bardziej surową wersję tej samej historii. SHIB wzrosło do 0,00008616 USD w październiku 2021 r., a następnie straciło ponad 90% w stosunku do szczytu. Dla tych, którzy weszli wcześnie, zyski były niemal absurdalne. Dla tych, którzy kupili w wyniku FOMO, stało się to wieloletnim oczekiwaniem na to, by mem ponownie zamienił się w cud.
PEPE powtórzył tę samą logikę w nowszym cyklu: w 2024 r. token zyskał około 1900%, co oznacza, że 1000 dolarów mogło zamienić się w prawie 20 000 dolarów przy idealnym wejściu. Ale właśnie na tym polega pułapka memecoinów: z perspektywy czasu wyglądają fantastycznie, kiedy już wiemy, gdzie był początek i gdzie szczyt. W czasie rzeczywistym to nie tyle wykres, co kolejka górska bez pasów bezpieczeństwa.
Na tym tle karty Pokémon wydają się mniej wybuchowe, ale być może właśnie to sprawia, że są bardziej interesujące. Według danych Card Ladder przytoczonych przez The Wall Street Journal, karty Pokémon wzrosły o około 3821% od 2004 roku. Przy 1000 dolarów oznaczałoby to około 39 000 dolarów. Nie są to miliony Dogecoina, ale też nie ma 90-procentowego spadku w otchłań po osiągnięciu szczytu.
Oczywiście karty też nie są chronione przed przegrzaniem. Po pandemicznym boomie w latach 2020–2021 niektóre karty Pokémon straciły 60% lub więcej, podczas gdy współczesne wydania mogą spaść o 20–50%. Jednak charakter spadku jest inny. W przypadku kart krach często zależy od konkretnego segmentu: produktów vintage, nowoczesnych, ocenionych lub zapieczętowanych. W przypadku memecoinów spadek często dotyka całego tokenu, wraz z memem, społecznością i wiarą w nowe „to the moon”.
W ten sposób memecoiny wygrywają w kategorii największej fantazji: naprawdę mogły zamienić 1000 dolarów w miliony. Jednak karty Pokémon są silniejsze pod innym względem, ponieważ scenariusz zysku wydaje się bardziej realistyczny. Tutaj zwroty zależą w mniejszym stopniu od idealnego wejścia i wyjścia w szczytowym momencie szumu, a w większym od rzadkości karty, jej stanu, certyfikacji i stabilnego popytu wśród kolekcjonerów.
Co powinien wybrać inwestor: mem, nostalgię czy oba rynki?
Oczywiście memecoiny i karty Pokémon to różne aktywa, a zysk w jednym segmencie nie wyklucza szansy na zarobek w drugim. Udany token może przynieść zyski, których rynek kolekcjonerski raczej nie jest w stanie powtórzyć. Z kolei rzadka karta może zachować swoją wartość dłużej niż większość memów, które znikają wraz z kolejnym cyklem szumu.Różnica polega na tym, jak zarabia się pieniądze na każdym z tych rynków. W przypadku memecoinów inwestor zasadniczo ściga się z czasem: musi uchwycić narrację, płynność, aktywność dużych portfeli, sygnały z mediów społecznościowych, notowania na giełdach oraz moment, w którym tłum dopiero zaczyna wkraczać do gry. Do tego dochodzi ryzyko regulacyjne, ponieważ memecoiny coraz bardziej przyciągają uwagę organów regulacyjnych, zwłaszcza gdy wokół nich pojawiają się manipulacje, schematy typu „pump-and-dump” lub polityczny szum.
Ostatecznie nie jest to więc wybór między poważnym a niepoważnym aktywem. Memecoiny i karty Pokémon już dawno wyszły poza ramy żartów i dziecięcych hobby. Jedyna różnica polega na tym, na co inwestor stawia: w przypadku memecoinów jest to tempo szumu, a w przypadku kart – siła rzadkości i nostalgii. W obu przypadkach kluczem jest zrozumienie na czas, czy to, co nas czeka, to przyszły zysk, czy po prostu kosztowna emocja.
Najnowsze wiadomości Memecoins
bonus depozytowy dla wszystkich klientów
- Forex
- Crypto