Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
USA chcą zablokować wprowadzenie cyfrowego dolara. W obliczu globalnych eksperymentów z CBDC, Waszyngton stawia nie na państwową walutę cyfrową, lecz na prywatność finansową. Gdzie jednak przebiega granica między postępem technologicznym a kontrolą nad pieniędzmi?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
USA zbliżyły się do tymczasowego zakazu wprowadzania cyfrowego dolara. Izba Reprezentantów przyjęła ustawę 21st Century ROAD to Housing Act. Dzień wcześniej projekt został poparty przez Senat.
Ustawa zostanie teraz przesłana do prezydenta USA Donalda Trumpa do podpisu. Na tym etapie nie oczekuje się poważnych przeszkód. Po podpisaniu zakaz uruchamiania CBDC będzie obowiązywał do 31 grudnia 2030 roku.
Formalnie dokument nie dotyczy kryptowalut, lecz przystępnych cenowo mieszkań. Ma on pomóc w rozwiązaniu problemu dostępności mieszkań w USA. Jednak ustawa zawiera oddzielny przepis, który bezpośrednio dotyczy Rezerwy Federalnej.
Zgodnie z tekstem dokumentu, Fed nie będzie mógł bezpośrednio ani pośrednio „emitować ani tworzyć waluty cyfrowej banku centralnego”. Regulator będzie miał również zakaz tworzenia jakichkolwiek aktywów cyfrowych, które są „zasadniczo podobne” do CBDC.
Decyzja USA o zablokowaniu CBDC nie wzięła się znikąd. Główną obawą przeciwników cyfrowego dolara nie jest sama technologia, lecz uprawnienia, jakie mogłaby ona nadać państwu.
CBDC to cyfrowa forma zwykłej waluty emitowanej przez bank centralny. W przypadku USA oznaczałoby to cyfrowego dolara powiązanego z Rezerwą Federalną. W przeciwieństwie do gotówki, tego rodzaju pieniądze istnieją wewnątrz cyfrowej infrastruktury, gdzie transakcje są łatwiejsze do śledzenia, weryfikacji i, w razie potrzeby, ograniczania.
Dlatego krytycy CBDC mówią nie tylko o płatnościach, ale i o kontroli. Jeśli pieniądze są emitowane i obsługiwane przez system rządowy, teoretycznie istnieje możliwość ustalenia zasad ich używania: gdzie można je wydać, na jakie transakcje, w jakich terminach i pod jakimi warunkami.
Dla zwolenników kryptowalut jest to szczególnie drażliwa kwestia. Bitcoin, stablecoiny i inne aktywa cyfrowe rozwijały się jako alternatywa dla scentralizowanych systemów finansowych. CBDC natomiast wykorzystuje podobną ideę technologiczną, ale przywraca kontrolę bankowi centralnemu.
Jednak nie wszystkie kraje wybrały drogę USA. Podczas gdy Waszyngton stara się zablokować CBDC, Europa, Korea Południowa i Chiny kontynuują prace nad cyfrowymi walutami banków centralnych i powiązanymi systemami płatności.
W Europie CBDC są postrzegane jako sposób na zmniejszenie zależności od amerykańskiej infrastruktury płatniczej. Według Reuters, EBC zdołał pokonać jedną z kluczowych przeszkód na drodze do wprowadzenia cyfrowego euro: komisja gospodarcza Parlamentu Europejskiego poparła projekt przepisów dla nowego systemu płatności. Europa obawia się, że dominacja Visa i Mastercard może pewnego dnia stać się narzędziem nacisku.
Korea Południowa zmierza w podobnym kierunku, ale z innym akcentem. Nowy prezes Banku Korei, Shin Hyun-song, zapowiedział, że regulator rozszerzy wykorzystanie CBDC i tokenów depozytowych. Bank centralny planuje również udział w globalnych inicjatywach, takich jak Project Agora, aby wzmocnić rolę wona w światowym systemie płatniczym.
Najdalej zaszły jednak Chiny. W czerwcu 26 instytucji finansowych podpisało umowy o bezpośrednim uczestnictwie w usługach transgranicznych transferów e-CNY (Cross-border e-CNY Transfer Services). Jest to oparta na blockchainie platforma do transgranicznego wykorzystania cyfrowego juana. Wśród pierwszych uczestników znalazły się Standard Chartered Bank China oraz zagraniczne oddziały chińskich banków w Tajlandii, Singapurze, Laosie, ZEA, Katarze, Brazylii, Hongkongu i Makau.
W praktyce oznacza to, że cyfrowy juan jest już integrowany z płatnościami międzynarodowymi. Platforma CBETS ma na celu przyspieszenie rozliczeń, obniżenie opłat i uproszczenie pracy banków przy przelewach transgranicznych.
W przeciwieństwie do tych krajów, Norwegia wybrała ostrożne podejście. Bank centralny tego kraju spędził kilka lat na badaniu cyfrowej korony, testowaniu różnych architektur i uczestnictwie w międzynarodowych eksperymentach. Jednak Norges Bank ostatecznie uznał, że CBDC nie jest obecnie potrzebne.
Głównym argumentem jest to, że obecny system płatności działa już bezpiecznie, szybko i tanio dla użytkowników. W tej sytuacji cyfrowa korona nie oferuje wyraźnej przewagi, a wymagałaby wydatków na nową infrastrukturę, standardy i zabezpieczenia.
Norges Bank osobno zauważył, że korzyści nie zostały udowodnione ani w przypadku detalicznego CBDC, z którego mogliby korzystać obywatele, ani w modelu hurtowym dla rozliczeń międzybankowych. Prezes banku centralnego Ida Wolden Bache dopuściła możliwość, że cyfrowa korona może być potrzebna w przyszłości, ale stwierdziła, że obecnie nie ma wystarczających podstaw do jej wprowadzenia.
Historia CBDC pokazuje, że cyfrowa waluta banku centralnego nie jest już postrzegana wyłącznie jako nowa metoda płatności. Dla Chin to narzędzie do rozliczeń transgranicznych; dla Europy sposób na zmniejszenie zależności od Visa i Mastercard; dla Korei Południowej część przyszłej infrastruktury płatniczej. Jednak dla USA kluczowe pytanie brzmi inaczej: czy cyfrowy dolar może stać się walutą, którą można ograniczać?
Dlatego amerykański zakaz nie wygląda na odrzucenie pieniądza cyfrowego w ogóle. USA nie zamykają drzwi dla stablecoinów, prywatnych rozwiązań płatniczych czy innych instrumentów. Starają się zapobiec powstaniu państwowej waluty cyfrowej, która mogłaby dać regulatorowi zbyt dużą kontrolę nad tym, jak ludzie i firmy korzystają z pieniędzy.