DePIN pozostaje stosunkowo mało znaną częścią rynku kryptowalut, mimo że projekty tego typu mogą okazać się bardziej użyteczne niż wiele popularnych tokenów. Pozwalają one ludziom wspólnie budować sieci urządzeń i zarabiać nagrody za swój wkład. W wywiadzie dla Traders Union, współzałożyciel XYO, Markus Levin, omawia, dlaczego rynek często pomija firmy z sektora DePIN i jak mogą one pomóc w kształtowaniu przyszłości AI.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
– Jesteś współzałożycielem XYO, jednej z pierwszych firm DePIN. Jak wyjaśniłbyś czytelnikom, którzy nie znają tej koncepcji, czym w prostych słowach jest DePIN? Jak oceniasz obecny etap rozwoju tego sektora?
– DePIN to sposób budowania i obsługi infrastruktury w świecie rzeczywistym poprzez społeczności, a nie przez pojedynczą firmę. Zamiast jednej organizacji posiadającej każdy czujnik, hotspot bezprzewodowy czy urządzenie do zbierania danych, tysiące niezależnych uczestników dostarcza sprzęt i w zamian otrzymuje nagrody w postaci tokenów. Rezultatem jest infrastruktura, która jest własnością zbiorową, jest rozproszona geograficznie i nie zależy od żadnego pojedynczego podmiotu.
Uruchomiliśmy XYO w 2018 roku, na długo przed tym, zanim DePIN zyskał swoją nazwę, więc obserwowaliśmy, jak ten sektor wyrasta z niszowego pomysłu do kategorii, na którą uwagę zwracają poważni inwestorzy i instytucje. Niemniej jednak jesteśmy na wcześniejszym etapie, niż sugerowałyby to nagłówki gazet. Projekty, które będą miały znaczenie, to te rozwiązujące najtrudniejszy problem operacyjny: koordynację tysięcy niezależnych uczestników na dużą skalę przy jednoczesnym zachowaniu jakości danych, na których firmy i instytucje będą mogły faktycznie polegać. Prace te wciąż trwają w całym sektorze, a najbliższe kilka lat oddzieli projekty, które zbudowały trwałą infrastrukturę, od tych, które istnieją tylko na papierze.
– Szereg oszustw finansowych podszywało się pod projekty DePIN. Na przykład użytkownicy byli proszeni o uiszczenie tak zwanej opłaty rejestracyjnej, zainstalowanie oprogramowania na komputerach domowych i „kopanie” tokenów, za którymi nie stała żadna realna infrastruktura. Jakie są kluczowe znaki odróżniające legalny projekt DePIN od takiego schematu? I co branża powinna zrobić, aby zwalczać oszustwa?
– Najwyraźniejszym sygnałem legalnego projektu DePIN jest weryfikowalna infrastruktura. Jeśli sieć nie może pokazać sprzętu, generowanych przez niego danych ani niezależnego sposobu na potwierdzenie, że dane te są prawdziwe, jest to istotna czerwona flaga. Legalne projekty są również transparentne w kwestii ekonomii tokenów, nie wymagają opłat wstępnych za uczestnictwo i mają jasną odpowiedź na pytanie, co sieć faktycznie robi w świecie rzeczywistym. Jako branża musimy narzucić sobie wyższe standardy w zakresie ujawniania informacji i weryfikacji przez strony trzecie. Projekty budujące realną infrastrukturę powinny z zadowoleniem przyjmować kontrolę, ponieważ to właśnie ona ostatecznie oddziela ten sektor od schematów, które nadszarpnęły jego reputację.
– Pomimo długiej historii XYO, jego token nie znajduje się wśród największych kryptowalut pod względem kapitalizacji rynkowej. Jak myślisz, dlaczego projekty DePIN z realną infrastrukturą przyciągnęły mniej uwagi niż bardziej spekulacyjne segmenty rynku kryptowalut?
– Tokeny spekulacyjne zawsze przyciągały uwagę szybciej niż infrastruktura, ponieważ token powiązany z whitepaperem może poruszać się w oparciu o samą narrację, a przez większość ostatniego cyklu to właśnie to nagradzał rynek. Budowa fizycznej infrastruktury zajmuje lata, a postęp jest trudniejszy do zauważenia z zewnątrz, ponieważ objawia się on wdrażaniem węzłów, weryfikacją danych i przychodami od osób korzystających z produktu, a nie rosnącym wykresem cen.
Po boomie ICO w 2017 roku obserwowaliśmy wiele projektów zbierających ogromne kwoty bez realnego modelu biznesowego czy znaczącej przejrzystości, dlatego podjęliśmy świadomą decyzję o budowie XYO jako prawdziwej firmy z zapleczem przychodowym.
Dlatego wciąż tu jesteśmy. Ponieważ projekty, które przetrwają cykle spadkowe, to te z realnymi przychodami i zrównoważonym modelem, a nie tylko opowieścią. Rynek często nagradzał wycenę ponad fundamenty. Obsługujemy ponad 10 milionów węzłów i wygenerowaliśmy 8,8 miliona dolarów przychodu w 2024 roku, czyli więcej niż sieć Filecoin w tym samym okresie, pomimo jej znacznie większej kapitalizacji rynkowej. Kapitalizacja rynkowa odzwierciedla to, ile inwestorzy są skłonni zapłacić za token, ale niekoniecznie mierzy siłę biznesu.
Nie gonimy za krótkoterminowym szumem, a firma jest zbudowana tak, aby generować przychody z rzeczywistego użytkowania, a nie z narracji o tokenie. Uwaga powróci do tej części rynku, a kiedy to nastąpi, projekty, które budowały w okresach spowolnienia, będą tymi, które będą miały do pokazania coś realnego.
– Czy XYO jest dziś rentownym biznesem? Jeśli tak, skąd pochodzi większość przychodów firmy: z produktów i usług, czy z działań związanych z tokenami?
– Tak. Nasza działalność jest wspierana głównie przez przychody z produktów i usług, a nie przez działania związane z tokenami czy kapitał zewnętrzny. XYO działa jako amerykańska spółka z audytowanymi sprawozdaniami finansowymi i zgodnie z naszymi zgłoszeniami do SEC, w 2024 roku wygenerowaliśmy 8,8 miliona dolarów przychodu. Od samego początku naszym celem było budowanie zrównoważonego biznesu, a nie poleganie na sprzedaży tokenów. Takie podejście pozwoliło nam na dalsze inwestowanie w sieć przy jednoczesnym utrzymaniu modelu biznesowego opartego na adopcji komercyjnej.
– Porozmawiajmy o agentach AI. Jak szybka musi być bazowa infrastruktura, aby skutecznie ich wspierać? Na przykład BNB Chain ogłosił niedawno plany dotyczące blockchaina zdolnego do przetwarzania do 100 000 transakcji na sekundę. Czy to istotny punkt odniesienia, czy to wciąż za mało?
– 100 000 TPS to ambitna liczba do osiągnięcia, ale wysokie TPS samo w sobie nie jest właściwym punktem odniesienia dla infrastruktury agentów AI. Agenci robią coś więcej niż tylko przesyłanie wartości – oni stale obserwują, decydują, koordynują i weryfikują dane, a większość tej aktywności nigdy nie trafia bezpośrednio do blockchaina. Problemem dla agentów nie jest to, ile transakcji sieć może przetwarzać równolegle. Chodzi o to, czy bazowa infrastruktura może potwierdzić pojedyncze działanie wystarczająco szybko i niezawodnie, aby system autonomiczny mógł na nie zareagować bez czekania.
– Czy mam rację sądząc, że sama wysoka przepustowość transakcyjna nie wystarczy, aby agenci AI działali efektywnie? Jakie inne czynniki decydują o wydajności infrastruktury, na której polegają?
– Tak, istnieje wiele czynników, a jednym z głównych jest interoperacyjność. Agenci AI nie będą działać wyłącznie w obrębie jednego blockchaina czy ekosystemu. Będą wchodzić w interakcje w różnych sieciach, środowiskach chmurowych, systemach korporacyjnych i urządzeniach świata rzeczywistego. Infrastruktura musi sprawić, by te interakcje były płynne, w przeciwnym razie agenci spędzą więcej czasu na czekaniu na informacje lub rozwiązywaniu niespójności niż na wykonywaniu użytecznej pracy.
Bezpieczeństwo i weryfikowalne dane są równie ważne. Agent AI jest tylko tak niezawodny, jak informacje, które otrzymuje. Jeśli nie może ustalić, czy dany element danych został zmieniony, sfałszowany lub czy pochodzi z zaufanego źródła, szybsza infrastruktura nie rozwiąże problemu. W miarę jak agenci AI przejmują coraz większą odpowiedzialność, najlepiej radzić sobie będą te sieci, które obok szybkości i skalowalności będą w stanie zapewnić zaufane dane i jasne pochodzenie (provenance).
– Jak obiecujący jest dziś handel oparty na autonomicznych agentach AI? Czy agenci AI mogą już samodzielnie analizować rynki, zawierać transakcje, zarządzać ryzykiem i wchodzić w interakcje z giełdami, czy jest to wciąż w dużej mierze przypadek użycia eksperymentalnego?
– Agenci AI mogą już analizować dane rynkowe, monitorować wiadomości i aktywność on-chain, zawierać transakcje poprzez API oraz dostosowywać pozycje w oparciu o predefiniowane parametry ryzyka. Widzimy również, że główne instytucje finansowe eksperymentują z agentową sztuczną inteligencją w tradingu i zarządzaniu portfelem, choć nadzór ludzki pozostaje kluczowym elementem tych wdrożeń. To, w czym moim zdaniem wciąż jesteśmy na wczesnym etapie w pełni autonomicznego handlu, to fakt, że rynki są nieprzewidywalne, a agenci muszą odróżniać wiarygodne informacje od niewiarygodnych, wyjaśniać, dlaczego podjęli daną decyzję i działać w ramach jasnych mechanizmów kontroli ryzyka. Te wyzwania związane z zaufaniem i weryfikacją są równie ważne, jak same algorytmy handlowe. Spodziewam się, że w ciągu najbliższych kilku lat agenci AI będą przejmować coraz bardziej wyrafinowane role, ale najsilniejsze systemy będą łączyć autonomiczną egzekucję z infrastrukturą zapewniającą przejrzystość, pochodzenie danych i odpowiedzialność.
– Jak widzisz przyszłość DePIN? Jaką rolę Twoim zdaniem ten sektor może odegrać w szerszej branży krypto w ciągu najbliższych kilku lat?
– Myślę, że DePIN zmierza w kierunku stania się jednym z fundamentalnych sektorów Web3, ponieważ łączy blockchainy z infrastrukturą świata rzeczywistego. W ciągu najbliższych kilku lat zobaczymy zdecentralizowane sieci wspierające wszystko – od lokalizacji i łączności po robotykę, pojazdy autonomiczne i czujniki środowiskowe. Ponieważ coraz więcej branż polega na danych w czasie rzeczywistym, zapotrzebowanie na infrastrukturę, która jest otwarta, odporna i rozproszona globalnie, będzie tylko rosło. Mówiąc szerzej, DePIN ma potencjał, by zmienić sposób finansowania i budowania infrastruktury. Zamiast wymagać miliardów dolarów z góry, sieci mogą rosnąć organicznie, nagradzając osoby, które wnoszą użyteczne zasoby. To otwiera drzwi do szybszych innowacji i szerszego uczestnictwa. Uważam również, że DePIN odegra ważną rolę w gospodarce AI, dostarczając zaufane, weryfikowalne dane, których systemy autonomiczne potrzebują do bezpiecznej i niezawodnej interakcji ze światem fizycznym.