Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
W obliczu rosnącego globalnego zainteresowania aktywami cyfrowymi, utworzenie krajowej rezerwy Bitcoina może wydawać się krokiem w przyszłość - sygnałem, że państwo uznaje legalność kryptowalut i przygotowuje się na nową erę gospodarczą. Ale czy jest jakaś realna korzyść dla przeciętnego człowieka? W jaki sposób rządowe bitcoiny wpływają na życie ludzi, którzy nie handlują kryptowalutami, nie czytają białych ksiąg i nie trzymają seed phrases pod poduszką?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Na pierwszy rzut oka - nie. Przypadek Salwadoru, pioniera tego podejścia, wyraźnie to ilustruje. W 2021 r. prezydent Nayib Bukele ogłosił Bitcoin legalnym środkiem płatniczym obok dolara amerykańskiego. Kraj uruchomił aplikację Chivo Wallet i przekazał każdemu obywatelowi 30 USD w BTC. Wydawało się, że to pierwszy krok w kierunku integracji finansowej. Jednak kilka lat później wpływ na codzienną gospodarkę był niewielki.
Październikowa ankieta przeprowadzona wśród Salwadorczyków wykazała, że 92% nie używa Bitcoina do transakcji - nawet więcej niż w 2023 r., kiedy 88% stwierdziło, że go nie używa.
Według Quentina Ehrenmanna, dyrektora generalnego inicjatywy non-profit My First Bitcoin, rząd Salwadoru zmniejszył swoje zaangażowanie w projekty związane z kryptowalutami po podpisaniu umowy z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW). Całkowicie zniknęły publiczne kampanie edukacyjne.
"Odkąd rząd zawarł umowę z MFW, Bitcoin nie jest już prawnym środkiem płatniczym i nie widzieliśmy żadnych innych wysiłków, aby edukować ludzi. Rząd najwyraźniej nadal gromadzi Bitcoiny, co jest korzystne dla rządu - nie jest to bezpośrednio dobre dla ludzi".
Pomimo trwającej akumulacji BTC, strategia kryptowalutowa kraju bardziej przypomina spekulacyjny fundusz państwowy niż narzędzie modernizacji gospodarczej. Obywatele nie mają bezpośredniego dostępu do tych aktywów ani interakcji z nimi. MFW wyraźnie zauważył, że nowe zakupy Bitcoinów nie są już częścią oficjalnej polityki Salwadoru.
Salwador był gospodarzem konferencji kryptowalutowych, uruchomił projekty blockchain i publicznie kupował BTC podczas spadków rynkowych - ale żaden z tych kroków nie zmienił znacząco gospodarki. Co więcej, kraj ten ostatecznie poszedł na ustępstwa wobec MFW, który wielokrotnie wzywał rząd do porzucenia Bitcoina jako legalnego środka płatniczego.
Nawet sporadyczne korzystanie z Lightning Network - takie jak płatności hotelowe za pośrednictwem IBEX Pay - nie zmienia ogólnego obrazu. Brak edukacji publicznej, wycofanie programów rządowych i usunięcie statusu prawnego BTC zepchnęły masową adopcję jeszcze bardziej poza zasięg zwykłych Salwadorczyków. Jeśli więc najbardziej radykalny eksperyment kryptograficzny na świecie pozostał niczym więcej niż kampanią wizerunkową, jaka jest nadzieja na to, że rezerwy Bitcoina wprowadzą znaczące zmiany gdzie indziej?
Inna - mniej publiczna, ale równie ambitna - strategia rozwija się w Bhutanie. Ten mały himalajski kraj liczący około 800 000 mieszkańców od kilku lat po cichu buduje wspieraną przez państwo infrastrukturę wydobywczą Bitcoin.
Inicjatywa ta jest prowadzona przez rządową firmę inwestycyjną Druk Holding & Investments, a sprzęt górniczy jest instalowany w pobliżu elektrowni wodnych. W przeciwieństwie do Salwadoru, Bhutan nie wydał żadnych dramatycznych oświadczeń i nie zmienił statusu prawnego Bitcoina - zamiast tego wybrał podejście technokratyczne: integrację aktywów cyfrowych z krajową gospodarką energetyczną.
Przejrzystość pozostaje ograniczona - wielkość zasobów Bitcoina w Bhutanie nie została oficjalnie potwierdzona. Jednak fakt, że państwo nie tylko inwestuje, ale także buduje infrastrukturę, sygnalizuje głębszą strategię. Bitcoin nie jest tutaj traktowany jako "skarbonka", ale jako zasób powiązany z polityką energetyczną, innowacjami i suwerennością.
Pomimo kontrastujących ze sobą podejść - od przyciągającego uwagę eksperymentu Salwadoru po cichy technokratyczny nacisk Bhutanu - przeciętny obywatel pozostaje z ważnym pytaniem: "Co to oznacza dla mnie?". I na razie odpowiedź pozostaje rozczarowująca.
Obecnie krajowe rezerwy bitcoinów nie są zintegrowane z programami społecznymi, systemami emerytalnymi, rozwojem infrastruktury czy zachętami podatkowymi. Nie zmniejszają inflacji, nie sprawiają, że pożyczki są bardziej dostępne, ani nie tworzą bezpośrednio miejsc pracy. W najlepszym przypadku stanowią one geopolityczny zakład na przyszłość; w najgorszym są symbolicznym gestem w kierunku cyfrowej nowoczesności.
Potencjał jednak istnieje. Rządy, które nauczą się, jak włączyć Bitcoina do rzeczywistych mechanizmów dobrobytu publicznego - takich jak dotacje, ubezpieczenia lub edukacja - mogą przekształcić aktywa cyfrowe w coś więcej niż rezerwy. Ale dopóki tak się nie stanie, korzyści płynące z suwerennego skarbca Bitcoin pozostają w dużej mierze zarezerwowane dla polityków i graczy instytucjonalnych.