Po kilku latach silnych wzrostów polski rynek mieszkaniowy zaczyna tracić impet wraz ze słabnącym popytem na nowe lokale. Rosnące koszty kredytów hipotecznych i niższa zdolność kredytowa kupujących zwiększają presję na deweloperów przed 2026 rokiem.
Najważniejsze
- Spadający popyt oraz rosnące koszty finansowania i inflacja powodują spowolnienie na polskim rynku mieszkaniowym po latach wzrostów cen.
- Wzrost stóp procentowych ogranicza zdolność kredytową Polaków, co przekłada się na mniejszą liczbę udzielanych kredytów hipotecznych i słabszą sprzedaż mieszkań.
- Prognozy na 2026 rok wskazują na dalszy spadek sprzedaży nowych lokali i wymuszają na deweloperach elastyczność cenową oraz zmianę strategii sprzedażowych.
Słabszy popyt i presja kosztowa
Jak podaje TVN24 Biznes, w ostatnich miesiącach na polskim rynku mieszkaniowym widać wyraźną zmianę trendu po okresie kilkuletnich wzrostów cen. Analitycy wskazują, że malejący popyt na nowe mieszkania może oznaczać wygasanie boomu, który wcześniej napędzał sprzedaż i aktywność deweloperów.Ceny mieszkań zaczynają tracić na wartości, a rynek odczuwa jednocześnie skutki inflacji oraz wyższych kosztów finansowania zakupu nieruchomości. Wzrost stóp procentowych ogranicza zdolność kredytową Polaków, przez co mniej osób decyduje się na zaciągnięcie kredytu hipotecznego.
Wyzwania dla deweloperów w 2026 roku
Słabsza skłonność klientów do zakupu nowych lokali zmusza deweloperów do większej elastyczności w cenach i warunkach sprzedaży. Oznacza to konieczność dostosowania oferty do bardziej wymagającego otoczenia rynkowego i ostrożniejszych decyzji zakupowych gospodarstw domowych.Perspektywy na 2026 rok pozostają wymagające dla sektora nieruchomości. Eksperci przewidują dalszy spadek sprzedaży nowych mieszkań, co może prowadzić do stagnacji rynku oraz zmiany strategii sprzedażowych firm deweloperskich.
We wcześniejszym materiale o aktualizacji wieloletnich założeń makroekonomicznych na lata 2026–2030 opisywaliśmy, że Ministerstwo Finansów uwzględniło w scenariuszach wariant szokowego wzrostu cen ropy związany z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Wskazywano też, że prognoza makroekonomiczna na potrzeby budżetu na 2027 r. ma zostać zaktualizowana wraz z napływem nowych danych o rynku surowców, co może wpływać na inflację i koszty w gospodarce.