Zawirowania na giełdzie: kto traci miliardy, a kto zyskuje
Eskalacja konfliktu zbrojnego między Iranem, Stanami Zjednoczonymi i Izraelem wywołała szok cenowy na globalnych rynkach akcji i zasadniczo zmieniła przepływy kapitału. Podczas gdy linie lotnicze i firmy zależne od importu tracą miliardy w wyniku paraliżu logistycznego, sektory ropy i gazu oraz obronny odnotowują nienormalne zyski. Rynki balansują między paniczną wyprzedażą ryzykownych aktywów a gwałtownymi wzrostami w sektorach, które korzystają z warunków kryzysowych.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Które spółki ucierpiały najbardziej
Linie lotnicze i branża turystyczna - bezpośrednio zależne od stabilności na Bliskim Wschodzie i cen paliw - ucierpiały najbardziej. Linie lotnicze i firmy turystyczne straciły łącznie ponad 22 miliardy dolarów kapitalizacji rynkowej w ciągu zaledwie kilku dni. Masowe odwołania lotów i zamknięcie kluczowych lotnisk węzłowych, takich jak Dubaj, najbardziej ruchliwy międzynarodowy węzeł lotniczy na świecie, sparaliżowały globalny ruch lotniczy.W rezultacie panika inwestorów ogarnęła cały sektor turystyczny. Akcje głównych linii lotniczych gwałtownie spadły. Europejski gigant turystyczny TUI stracił około 10% swojej wartości, podczas gdy grupy lotnicze Lufthansa i IAG, właściciel British Airways, spadły o ponad 5%. W Stanach Zjednoczonych akcje Delta Air Lines, United Airlines i American Airlines spadły o 2-4%, pomimo ich stosunkowo ograniczonej bezpośredniej ekspozycji na rynki Bliskiego Wschodu.
Przewoźnicy azjatyccy również znaleźli się pod presją: Singapore Airlines, Cathay Pacific, Qantas i Japan Airlines spadły o ponad 4%. Analitycy zauważają, że nawet przy stosowaniu hedgingu paliwowego, linie lotnicze borykają się z szybko rosnącymi kosztami paliwa, dłuższymi trasami w celu uniknięcia ograniczonej przestrzeni powietrznej oraz falą odwołanych lotów - wszystko to wpływa na rentowność.
Negatywny wpływ konfliktu nie ogranicza się do przewoźników. Branże hotelarska i wycieczkowa również zaczęły tracić na znaczeniu w miarę pogarszania się perspektyw dla globalnej turystyki. Ponadto sektor bankowy i cykliczne spółki konsumenckie zostały złapane w szerszą wyprzedaż ryzyka. W Europie główne indeksy giełdowe spadły o 2-3% w ciągu jednego dnia, a najgorzej radziły sobie akcje banków i producentów samochodów. Inwestorzy obawiają się, że rosnące ceny energii osłabią siłę nabywczą konsumentów i zwiększą ryzyko kredytowe, skłaniając do ograniczenia ekspozycji na sektory wrażliwe ekonomicznie.
Kto został pośrednio dotknięty
Oprócz bezpośrednich strat biznesowych, eskalacja stworzyła ryzyko systemowe dla krajów silnie uzależnionych od importu energii. Najostrzej zareagowały rynki azjatyckie: Benchmarkowy indeks Korei Południowej spadł o 7%, przewodząc regionalnym spadkom, podczas gdy japoński Nikkei 225 spadł o 3%. Nagły wzrost cen ropy natychmiast wywołał obawy o inflację i spowolnienie wzrostu w gospodarkach, w których stabilność energetyczna ma fundamentalne znaczenie.W przypadku zależnej od energii Europy sytuację pogorszył szok gazowy. Po tym, jak Katar prewencyjnie wstrzymał produkcję LNG z powodu groźby strajków, europejskie ceny gazu wzrosły o 25% w ciągu jednego dnia. W tym kontekście ogólnoeuropejski indeks Stoxx 600 i niemiecki DAX otworzyły się niżej, ponieważ inwestorzy nadal wyceniali ryzyko przedłużających się niedoborów dostaw. W efekcie rynki zostały zepchnięte z powrotem w stronę realiów kryzysu energetycznego z 2022 roku.
Inwestorzy interpretują ten konflikt jako agresywny szok inflacyjny. W rezultacie nawet spółki z branży zaawansowanych technologii znalazły się pod presją: rosnące oczekiwania inflacyjne powodują wzrost rentowności obligacji, co sprawia, że bogato wyceniane akcje wzrostowe są mniej atrakcyjne dla inwestorów instytucjonalnych.
Kto zyskuje na geopolitycznych zawirowaniach?
Pomimo powszechnego niepokoju, konflikt stworzył wyraźną grupę beneficjentów. Gwałtowny skok cen ropy naftowej natychmiast podniósł główne koncerny energetyczne: Europejscy giganci Shell i BP zyskali około 5%, podczas gdy amerykańskie firmy ExxonMobil i Chevron stały się faworytami w oczekiwaniu na nadzwyczajne zyski. Nawet Saudi Aramco zwiększyło swoją kapitalizację rynkową o 3%, pomimo zagrożeń dla krajowej infrastruktury, w tym terminalu Ras Tanura.W tym samym czasie akcje spółek z sektora obronnego zanotowały silny wzrost, ponieważ inwestorzy wyceniali nowe zamówienia na dużą skalę. Zgodnie z danymi handlowymi, akcje amerykańskiego giganta obronnego Raytheon Technologies (RTX) wzrosły o 5,81% w ciągu ostatnich kilku dni, podczas gdy Lockheed Martin zyskał 2,81%, zbliżając się do swoich rocznych maksimów. Rynek europejski również poszedł w jego ślady: Brytyjski BAE Systems wzrósł o 3,40% pomimo spadku szerszego indeksu. Dynamika ta potwierdza, że kapitał szybko rotuje do sektorów związanych z bezpieczeństwem i potencjałem wojskowym w okresach globalnej niestabilności.
Co ciekawe, duża waga spółek energetycznych i obronnych sprawiła, że niektóre indeksy krajowe są bardziej odporne niż inne. Brytyjski FTSE 100 spadł tylko o 1%, znacznie przewyższając szersze europejskie benchmarki. Prawdziwy paradoks pojawił się w Izraelu: indeks Tel Aviv 35 osiągnął rekordowy poziom, rosnąc o 5%, podczas gdy szekel umocnił się o 1,5%. Reakcja ta odzwierciedla optymizm lokalnych inwestorów, wyceniających scenariusz szybkiego zwycięstwa i długoterminowego zmniejszenia ryzyka geopolitycznego dla kraju.
Tradycyjne bezpieczne aktywa nie były odporne, choć ich wyniki były mieszane. Złoto - zazwyczaj główna ostoja w czasie wojny - wykazywało dużą zmienność. Po początkowym wzroście spowodowanym nagłówkami o konflikcie, 3 marca nastąpiła korekta techniczna: metal spadł o 2,4% do 5 193 USD za uncję. Spadek był spowodowany silniejszym dolarem amerykańskim i rosnącymi rentownościami papierów skarbowych, ponieważ inwestorzy rotowali kapitał w kierunku umacniającej się amerykańskiej waluty, wywierając presję na metale szlachetne.
Pomimo tego, szerszy trend realokacji kapitału pozostaje widoczny. Pieniądze odpływają z wrażliwych na ryzyko sektorów konsumenckich do branż zapewniających stabilność energetyczną i obronną. Nawet amerykańskie indeksy, takie jak S&P 500 i Nasdaq, pomimo gwałtownych spadków pod koniec lutego, obecnie próbują się ustabilizować. W ciągu ostatnich pięciu dni oba utrzymywały się nieznacznie na plusie (odpowiednio +0,65% i +0,23%), sygnalizując ostrożne oczekiwania rynku, że konflikt może pozostać opanowany.
Czego inwestorzy powinni spodziewać się w przyszłości
Obecnie większość cen aktywów odzwierciedla scenariusz "tymczasowego szoku". Rynek wydaje się wierzyć w stosunkowo krótką kampanię, wspieraną przez wypowiedzi Donalda Trumpa sugerujące, że operacja może potrwać co najmniej cztery tygodnie. Pogląd ten jest wzmacniany przez dynamikę rynku towarowego: kontrakty terminowe na pierwsze miesiące gwałtownie wzrosły, podczas gdy kontrakty na dłuższe terminy pozostają stosunkowo stabilne.Ryzyko eskalacji pozostaje jednak krytyczne. Jeśli konflikt się przeciągnie lub przyciągnie dodatkowych uczestników, takich jak Hezbollah lub inni irańscy sojusznicy, ceny ropy mogą przekroczyć 100 USD za baryłkę. Taki scenariusz wywołałby nową falę globalnej inflacji, zmuszając banki centralne do dłuższego utrzymywania podwyższonych stóp procentowych. W takim przypadku obecna hossa na akcjach spółek z sektora obronnego i energetycznego mogłaby ustąpić miejsca szerszemu załamaniu na rynku w związku z pogorszeniem się zysków przedsiębiorstw i siły nabywczej konsumentów.
Dla inwestorów kluczowymi wskaźnikami w nadchodzących tygodniach będą status cieśniny Ormuz, integralność infrastruktury naftowej oraz oświadczenia OPEC+. Scenariusz bazowy zakłada, że konflikt zostanie opanowany w ciągu miesiąca, po czym nastąpi ożywienie w podróżach lotniczych i odbicie akcji dotkniętych konfliktem. Jednak przedłużająca się kampania wojskowa nieuchronnie przekształciłaby szok energetyczny w pełnoprawny kryzys gospodarczy, sprawiając, że elastyczność i zabezpieczenie przed ryzykiem stałyby się jedynymi niezawodnymi strategiami.