Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Giełda kryptowalut Binance zdecydowała o zamknięciu swojego marketplace'u NFT. To kolejny sygnał, że tokeny niewymienialne nie budzą już większego zainteresowania głównych platform. Szum wokół NFT dobiegł końca, a wraz z nim sektor stracił swój główny filar — przekonanie, że cyfrowy obraz zawsze można odsprzedać z zyskiem.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Binance zamyka swój marketplace NFT i przenosi zarządzanie takimi tokenami do Binance Wallet. Użytkownicy otrzymali miesiąc na wypłatę swoich NFT na ten lub inny portfel. Po tym czasie stara platforma NFT na giełdzie Binance nie będzie już wspierana, a tokeny pozostawione w serwisie staną się niedostępne.
Formalnie Binance nazywa to aktualizacją i tłumaczy decyzję dążeniem do uczynienia Web3 i zdecentralizowanych aplikacji wygodniejszymi w użyciu. Jednak za tym sformułowaniem kryje się prosty fakt: giełda nie potrzebuje już oddzielnego rynku NFT.
Binance nie jest osamotnione. W kwietniu Foundation, jeden z popularnych marketplace'ów NFT z okresu boomu w 2021 roku, został zamknięty. Oczekiwano, że platforma zostanie sprzedana platformie sztuki cyfrowej Blackdove, ale transakcja nie doszła do skutku. Po tym wydarzeniu założyciel Foundation, Kayvon Tehranian, stwierdził, że firma nie jest już w stanie przywrócić marketplace'u do działania. Platforma, która niegdyś umożliwiła sprzedaż pierwotną NFT o wartości ponad 230 milionów dolarów, nie przetrwała zapaści płynności.
Podobny proces zachodzi w innych projektach. Nifty Gateway, Rodeo, MakersPlace, X2Y2 oraz marketplace NFT giełdy Bybit również zostały zamknięte, ograniczyły działalność lub odeszły od starego modelu NFT. Nawet OpenSea, największa platforma w sektorze, odłożyła w czasie premierę własnego tokena SEA. Firma powołała się na trudne warunki rynkowe i stara się teraz rozwijać nie tylko jako rynek NFT, ale jako aplikacja do handlu różnymi aktywami — od tokenów po sztukę cyfrową.
W liczbach rynek NFT wygląda mniej jak sektor „w zawieszeniu”, a bardziej jak taki, który gwałtownie się skurczył. Według CoinMarketCap kapitalizacja rynkowa NFT wynosi obecnie około 2,35 miliarda dolarów. Tylko w ciągu ostatnich 24 godzin wskaźnik ten spadł o 4,2%, podczas gdy liczba transakcji spadła do 24 700. Jeszcze w styczniu 2025 roku rynek NFT wyceniany był na aż 9,2 miliarda dolarów.
Słaba płynność to osobny problem. Gdy cały rynek sprzedaje NFT o wartości około 1,4 miliona dolarów dziennie, wyjście nawet z drogich kolekcji staje się trudne. Posiadacz tokena może widzieć teoretyczną cenę na platformie, ale znalezienie kupca za tę kwotę staje się znacznie trudniejsze.
Spadek uderzył nie tylko w małe kolekcje, które zniknęły zaraz po zakończeniu szumu. Najsłynniejsze projekty NFT, niegdyś uważane za rynkowe „blue chipy”, również znalazły się pod presją. CryptoPunks, Bored Ape Yacht Club i Pudgy Penguins straciły od 12% do 28% ceny minimalnej (floor price) w ciągu ostatnich 30 dni.
Kolekcje skoncentrowane na sztuce, takie jak Autoglyphs, Fidenza i Chromie Squiggle, trzymają się nieco lepiej. Ale to już nie jest rynek masowy dla szybkich zysków. To wąska nisza sztuki cyfrowej, w której kupujący zwracają większą uwagę na artystę, rzadkość i wartość kulturową dzieła. Większość NFT kupowanych z nadzieją na wzrost ceny nie miała takiego wsparcia.
Głównym problemem z NFT jest to, że po zakończeniu szumu większość tokenów nigdy nie znalazła jasnego praktycznego zastosowania. W latach 2021–2022 sprzedawano je jako cyfrową własność, przepustki do prywatnych społeczności, dostęp do przyszłych gier, metawersów, wydarzeń i bonusów. Jednak w przypadku wielu kolekcji wszystko to pozostało na poziomie obietnic lub działało tylko wtedy, gdy rynek był otoczony ekscytacją.
Dla kupujących NFT często nie było użytecznym aktywem, lecz zakładem, że później pojawi się ktoś inny i zapłaci więcej. Ten model działa tak długo, jak długo rynek rośnie i pojawiają się nowi uczestnicy. Gdy napływ ludzi ustał, stało się jasne, że wiele tokenów nie generuje przepływów pieniężnych, nie stoi za nimi żaden realny produkt i nie ma oczywistego sposobu na ich wykorzystanie poza samą platformą NFT.
Dlatego upadek NFT różni się od zwykłej korekty na kryptowalutach. Bitcoin ma swoją narrację inwestycyjną, Ethereum ma sieć aplikacji i opłat, a stablecoiny pełnią funkcję płatniczą. Większość NFT nie miała takich fundamentów. Jeśli ludzie nie chcą już kupować obrazka dla statusu lub odsprzedaży, jego cena zaczyna zależeć wyłącznie od rzadkości, nazwy kolekcji i gotowości kolejnej osoby do zapłacenia za niego.
Zamknięcie marketplace'u NFT przez Binance nie wygląda na odosobnioną decyzję jednej giełdy. To część szerszego procesu: platformy, które kilka lat temu próbowały zarobić na boomie NFT, teraz zamykają rynki, odkładają premiery tokenów lub przenoszą się do innych produktów. Gdy rynek rośnie, oddzielna platforma NFT wygląda na obiecującą linię biznesową. Gdy wolumeny spadają, kupujący znikają, a opłaty nie uzasadniają już zainteresowania produktem, staje się on niepotrzebną witryną sklepową.
NFT nie znikną całkowicie. Sztuka cyfrowa, rzadkie kolekcje, niszowe społeczności i indywidualne projekty z wyraźną grupą odbiorców pozostaną. Ale masowa historia o szybkim zarabianiu na „unikalnych” obrazkach dobiegła końca. Rynek stał się znacznie mniejszy, płynność zniknęła, a najwięksi gracze dali jasno do zrozumienia: bez realnej użyteczności i stałego napływu nowych kupujących, NFT nie sprawdzają się już jako główny segment branży krypto.