Arabia Saudyjska wstrzymuje przesył ropy rurociągiem Wschód-Zachód po atakach
Tymczasowe wyłączenie saudyjskiego rurociągu Wschód-Zachód zwiększa ryzyko zakłóceń eksportu ropy z królestwa w momencie narastających napięć bezpieczeństwa. Znaczenie tej infrastruktury rośnie, ponieważ umożliwia ona omijanie zagrożeń dla żeglugi w regionie i przesył nawet 5 mln baryłek surowca dziennie do portów.
Najważniejsze
- Arabia Saudyjska tymczasowo wstrzymała przesył ropy rurociągiem Wschód-Zachód po atakach w rejonie Rijadu i Medyny, uszkadzając infrastrukturę.
- Rurociąg o przepustowości 5 mln baryłek dziennie omija cieśninę Ormuz; trwają prace nad zwiększeniem zdolności do 7 mln baryłek oraz wzrostem wydobycia powyżej 8 mln baryłek w lipcu.
- Huti grożą blokadą cieśniny Bab al-Mandab dla saudyjskich tankowców, zwiększając ryzyko dla saudyjskiego eksportu ropy i bezpieczeństwa morskich szlaków handlowych.
Ataki uderzają w kluczową infrastrukturę eksportową
Jak podaje TVN24, powołując się na Reuters, rurociąg został uszkodzony w kilku miejscach po kilku atakach w rejonie Rijadu i Medyny, a nad infrastrukturą przesyłową unosi się dym. Państwowe media, cytując źródło w ministerstwie energii, informują też o kilku osobach rannych, które otrzymały pomoc medyczną.Saudyjskie ministerstwo energii przekazuje, że rurociąg Wschód-Zachód został wyłączony tymczasowo jako środek ostrożności. Dzień wcześniej dubajski dziennik Gulf News podał, że instalacja mogła zostać zaatakowana przez jemeńskich rebeliantów Huti, na co miały wskazywać zdjęcia satelitarne i dane o wykrywaniu pożarów.
W ostatnich tygodniach rurociąg pozwala Arabii Saudyjskiej omijać zagrożenia w cieśninie Ormuz i kierować do portów do 5 mln baryłek ropy na dobę. Trwają też przygotowania do rozbudowy, która ma zwiększyć przepustowość do 7 mln baryłek dziennie, podczas gdy produkcja ropy w królestwie w lipcu wzrasta z 7 do ponad 8 mln baryłek na dobę.
Rosnące ryzyko dla rynku ropy i szlaków morskich
Presja na saudyjski sektor naftowy rośnie również z powodu sytuacji na jemeńskim wybrzeżu Morza Czerwonego. Wspierani przez Iran bojownicy Huti przejmują kontrolę nad portem Mokha i posuwają się dalej wzdłuż wybrzeża w kierunku strategicznych wysp, co według źródeł rządowych w Jemenie daje im możliwość ostrzału statków handlowych przepływających przez cieśninę Bab al-Mandab.Huti zapowiadają blokadę tej cieśniny dla saudyjskich tankowców, jednocześnie deklarując, że jednostki handlowe innych państw mogą przepływać bez przeszkód. Dla Arabii Saudyjskiej oznacza to jednoczesne ryzyko dla lądowej infrastruktury przesyłowej i dla morskich tras eksportowych, co zwiększa znaczenie zakłóceń dla rynku regionalnego i odbiorców ropy, w tym polskich rafinerii, do których trafia prawie 60 proc. importowanego surowca.
W naszym wcześniejszym materiale opisywaliśmy zakłócenia w saudyjskiej infrastrukturze naftowej, w tym czasowe wyłączenie rurociągu Wschód–Zachód po atakach w okolicach Rijadu i Medyny. Wyjaśnialiśmy, że ta trasa przesyłowa jest kluczowa dla eksportu ropy, ponieważ pozwala omijać ryzyka w Cieśninie Ormuz, a jednocześnie napięcia z Huti zwiększają zagrożenie także na szlakach morskich w rejonie Bab al-Mandab.