Sejm odrzuca wotum nieufności wobec ministra finansów i gospodarki
Sejm we wtorek nie popiera wniosku o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego. Głosowanie kończy debatę o polityce fiskalnej rządu, w której opozycja kwestionuje zarządzanie finansami publicznymi, a koalicja wskazuje na wzrost gospodarczy i inwestycje.
Najważniejsze
- Sejm odrzuca wotum nieufności wobec ministra finansów Andrzeja Domańskiego stosunkiem głosów 234 przeciw do 204 za odwołaniem, bez wstrzymujących się.
- Według ministra Domańskiego w 2023 r. inflacja wynosi 11 proc., luka VAT sięga 15 proc., a gospodarka odnotowuje zerowy wzrost.
- Przeciwnicy zarzucają Domańskiemu błędy budżetowe oraz wzrost długu publicznego, podczas gdy koalicja rządząca wskazuje na najwyższą dynamikę wzrostu gospodarczego w UE.
Przebieg głosowania i spór o politykę fiskalną
Jak podaje TVN24 Biznes, przeciwko wnioskowi o odwołanie Andrzeja Domańskiego głosuje 234 posłów, a 204 opowiada się za jego odwołaniem; nikt nie wstrzymuje się od głosu. Do uchwalenia wniosku potrzebnych jest 231 głosów za.Wnioskodawcy, powołując się na art. 159 Konstytucji, argumentują, że polityka ministra nie daje wystarczających podstaw do uznania, iż państwo ma przekonującą i skutecznie realizowaną strategię odpowiedzi na narastające wyzwania fiskalne. W ocenie polityków PiS sposób sprawowania nadzoru nad finansami publicznymi trudno uznać za przejaw odpowiedzialnej polityki fiskalnej, a jako przykład przywołują krytyczną ocenę projektu budżetu na 2027 r. przez przewodniczącego Rady Fiskalnej.
Odpowiedź ministra i polityczny kontekst debaty
Andrzej Domański, odpierając zarzuty opozycji, przekonuje, że gdy przejmuje odpowiedzialność za gospodarkę w 2023 r., notuje ona zerowy wzrost, luka VAT sięga 15 proc., a inflacja w całym 2023 r. wynosi 11 proc. Minister zarzuca poprzednikom finansowanie wydatków długiem poza budżetem oraz przerzucenie kosztów wysokiej inflacji na gospodarstwa domowe.Domański dodaje, że gdyby inflacja za rządów PiS nie wymknęła się spod kontroli, relacja długu państwa do PKB wynosiłaby 57 proc., a nie 49 proc. Przed głosowaniem odbywa się debata, w której szef klubu KO Zbigniew Konwiński ocenia, że wniosek pojawia się w momencie, gdy polska gospodarka rozwija się najszybciej w Unii Europejskiej i rosną nakłady inwestycyjne firm, natomiast Przemysław Czarnek z PiS oskarża ministra o błędy w szacunkach budżetowych i doprowadzenie do skokowego wzrostu długu publicznego.
W naszym wcześniejszym materiale o narastaniu długu publicznego i sposobach jego redukcji wyjaśnialiśmy, że sama relacja długu do PKB nie przesądza o ryzyku kryzysu, ale rosnące zadłużenie ogranicza pole manewru rządu, zwłaszcza przy uporczywej inflacji i wrażliwości budżetu na stopy procentowe. Zwracaliśmy też uwagę, że w polskich warunkach wysoki deficyt nawet przy solidnym wzroście może zwiększać koszty obsługi długu i ryzyko napięć między polityką fiskalną a pieniężną, co w skrajnym scenariuszu wymusza bolesną konsolidację finansów publicznych.