Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Ray Dalio nie wierzy w perspektywy Bitcoina jako aktywa rezerwowego. Choć BTC od dawna znajduje się w portfelu tego legendarnego inwestora, uważa on, że ta kryptowaluta nie jest odpowiednia dla banków centralnych. Jednak nie wszyscy zgadzają się z tą oceną.
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Dlaczego Dalio wątpi w Bitcoina
Raya Dalio najbardziej niepokoi w Bitcoinie jego przejrzystość. To, co zwolennicy BTC nazywają zaletą, dla banków centralnych może być problemem. W końcu wszystkie transakcje w sieci są rejestrowane w publicznym blockchainie, a przepływ środków można śledzić niemal w czasie rzeczywistym.
Formalnie adresy Bitcoin nie są powiązane z nazwiskami ich właścicieli. Są one jednak pseudonimowe, a nie w pełni anonimowe. Firmy analityczne i organy ścigania już dawno nauczyły się, jak łączyć portfele z konkretnymi użytkownikami, firmami czy organizacjami.
Dla banku centralnego jest to kwestia szczególnie wrażliwa. Jeśli państwo zacznie gromadzić lub przesuwać duże ilości BTC, rynek zauważy to znacznie szybciej niż w przypadku złota czy tradycyjnych aktywów rezerwowych. Według Dalio właśnie dlatego banki centralne nie spieszą się z uznaniem Bitcoina za pełnoprawną rezerwę.
Istnieje również inny problem. Bitcoin wciąż często zachowuje się inaczej niż aktywo typu „bezpieczna przystań”. Dalio wskazuje na jego wysoką korelację z indeksem Nasdaq i akcjami technologicznymi. Innymi słowy, w okresach napięć BTC może poruszać się nie oddzielnie od giełdy, ale razem z nią.
Na tym tle złoto zachowuje swoją główną przewagę: długą historię, głęboki rynek i uznanie w globalnym systemie finansowym. Pozostaje ono częścią rezerw banków centralnych od dziesięcioleci, podczas gdy Bitcoin jest wciąż zbyt młody, zmienny i kontrowersyjny politycznie dla takich instytucji.
Nie wszyscy zgadzają się z oceną Dalio. Jeden z najbardziej znanych inwestorów makro na Wall Street, Paul Tudor Jones, wręcz przeciwnie, nazywa Bitcoina jednym z najlepszych narzędzi ochrony przed inflacją. Według niego, po masowej ekspansji monetarnej w 2020 roku było jasne, że popyt na aktywa obronne wzrośnie, a BTC okazał się wśród nich najlepszym wyborem.
Głównym argumentem Jonesa jest rzadkość Bitcoina. Podaż BTC jest ograniczona do 21 milionów monet, a do wydobycia pozostało mniej niż 1 milion. Złoto natomiast co roku zwiększa swoją podaż o kilka procent. Dlatego zwolennicy Bitcoina wierzą, że w dłuższej perspektywie może on stać się twardszym zabezpieczeniem przed inflacją niż tradycyjny metal szlachetny.
Zachowanie rynku również wspiera ten pogląd. Według JPMorgan, po konflikcie z Iranem niektórzy inwestorzy zaczęli przenosić swój kapitał obronny ze złota do Bitcoina. Według The Block, fundusze ETF na Bitcoina odnotowują napływy trzeci miesiąc z rzędu, podczas gdy fundusze ETF na złoto wciąż podnoszą się po odpływach.
Głównym przykładem pokazującym, że debata o Bitcoinie wyszła już poza rynek prywatny, są Czechy. Prezes Czeskiego Banku Narodowego, Aleš Michl, wypowiedział się bezpośrednio na konferencji Bitcoin 2026 za rozważeniem przez banki centralne BTC jako części ich rezerw. Według niego regulatorzy finansowi muszą myśleć nieszablonowo, poza tradycyjnymi aktywami, jeśli chcą budować portfele na przyszłość.
Czeski Bank Narodowy poszedł już dalej niż większość jego odpowiedników. W styczniu 2025 r. Michl po raz pierwszy zaproponował rozważenie Bitcoina jako narzędzia dywersyfikacji rezerw, później dopuścił alokację do 5% rezerw w BTC, a następnie uzyskał zgodę zarządu na głębszą analizę. W listopadzie 2025 r. CNB kupił aktywa cyfrowe do portfela testowego, który zawierał Bitcoina.
Podczas Bitcoin 2026 Michl odniósł się do wewnętrznej analizy banku. Według niego czeski bank centralny zarządza rezerwami o wartości około 180 miliardów dolarów, a dodanie zaledwie 1% BTC mogłoby zwiększyć oczekiwaną stopę zwrotu z portfela przy zachowaniu ogólnego ryzyka na niemal niezmienionym poziomie. Wyjaśnienie jest proste: Bitcoin ma niską korelację z innymi aktywami rezerwowymi, co oznacza, że może służyć jako narzędzie dywersyfikacji.
Kolejny ważny sygnał płynie ze Stanów Zjednoczonych. Administracja Donalda Trumpa promuje ideę strategicznej rezerwy Bitcoina, podczas gdy ustawodawcy pracują nad zapisaniem jej w prawie. Nie jest to tożsame z rezerwami walutowymi i złotem Rezerwy Federalnej, ale sam fakt takiej dyskusji pokazuje, że Bitcoin jest coraz częściej postrzegany nie tylko jako aktywo rynkowe, ale także jako element państwowej strategii finansowej.
Oczekuje się, że rezerwa będzie oparta na BTC już znajdujących się w bilansie rządu USA, uzyskanych w drodze konfiskat karnych lub cywilnych. Inicjatywa może jednak pójść dalej. Ustawa o modernizacji amerykańskich rezerw (American Reserves Modernization Act) pozwoliłaby na zakup 1 miliona BTC w ciągu pięciu lat przy użyciu „strategii neutralnych dla budżetu”.
Na razie jest to bardziej sprawa polityczna niż bankowości centralnej. Jednak takie decyzje mogą stopniowo zmieniać sposób, w jaki rządy postrzegają Bitcoina. Jeśli USA prawnie ustanowią strategiczną rezerwę BTC, innym krajom i regulatorom trudniej będzie postrzegać kryptowalutę wyłącznie jako instrument spekulacyjny.
Zatem Dalio ma rację w jednym: Bitcoin nie stał się jeszcze nowym złotem dla banków centralnych. Zmienność, przejrzystość blockchaina, ryzyko cybernetyczne i krótka historia w porównaniu ze złotem wciąż stoją mu na przeszkodzie. Jednak rynek, przykład czeski i kroki USA pokazują, że BTC zmierza już w stronę statusu aktywa rezerwowego. Najprawdopodobniej w nadchodzących latach nie zastąpi on złota, ale może zająć miejsce obok niego.