Ministerstwo Finansów planuje rozszerzyć opłatę miejscową i doprecyzować pobór od turystów
Resort finansów przygotowuje zmiany w zasadach poboru opłaty miejscowej, potocznie nazywanej klimatyczną, które mają objąć szerszą grupę osób. Projekt przewiduje też doprecyzowanie sposobu ściągania należności od turystów, co może wpłynąć na sposób rozliczeń w gminach i branży noclegowej.
Najważniejsze
- Ministerstwo Finansów planuje rozszerzyć zakres opłaty miejscowej, doprecyzować jej pobór i nieznacznie podnieść maksymalne stawki o 10–18 groszy.
- W 2023 roku wpływy z opłaty uzdrowiskowej wyniosły 113 mln zł, a z miejscowej 85 mln zł, zasilając budżety 234 gmin.
- Branża turystyczna i samorządy krytykują obecny model poboru opłaty przez hotelarzy, wskazując na zwiększone obciążenia administracyjne i niewystarczającą skuteczność systemu.
Zakres projektu i obecne zasady
Jak podaje TVN24 Biznes, przygotowana przez Ministerstwo Finansów regulacja ma uszczelnić system poboru opłaty miejscowej i uporządkować zasady jej stosowania wobec turystów. Karolina Pilawska z kancelarii PZ Adwokaci ocenia, że celem projektu jest objęcie opłatą większej grupy osób oraz ograniczenie niejasności w obecnych przepisach.Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych z 1991 roku przewiduje obecnie dwie opłaty związane z pobytem turystów, miejscową oraz uzdrowiskową. Opłatę miejscową mogą pobierać gminy mające korzystne właściwości klimatyczne i walory krajobrazowe, a szczegółowe kryteria określa rozporządzenie rządowe z 2007 roku, które wymaga między innymi odpowiedniej jakości powietrza.
Prawo do poboru opłaty uzdrowiskowej mają gminy posiadające rządowy status uzdrowiska, których jest 47. Do każdej złotówki z tej opłaty wpływającej do budżetu samorządu państwo dokłada drugą złotówkę.
Maksymalne stawki za dobę pobytu wynoszą obecnie 3,46 zł dla opłaty miejscowej i 6,67 zł dla uzdrowiskowej, a na obszarze objętym statusem ochrony uzdrowiskowej opłata miejscowa sięga 4,89 zł. Nowelizacja przewiduje niewielkie przesunięcie tych limitów, o 10 do 18 groszy, przy czym stawki i tak są co roku waloryzowane wskaźnikiem inflacji.
Skutki dla gmin i branży turystycznej
W ubiegłym roku dochody z opłaty miejscowej lub uzdrowiskowej wykazały łącznie 234 gminy, czyli mniej więcej jedna na dziesięć w skali kraju. Jak wskazywał wiceminister finansów Jarosław Neneman, wpływy z opłaty uzdrowiskowej wyniosły 113 mln zł, a z miejscowej 85 mln zł.Środki z tych opłat trafiają do budżetów gmin jako dochód własny. W przypadku opłaty uzdrowiskowej powinny być przeznaczane na utrzymanie funkcji uzdrowiskowych, ochronę środowiska i infrastrukturę dla kuracjuszy oraz turystów, podczas gdy przy opłacie miejscowej samorządy mają większą swobodę w wydatkowaniu pieniędzy.
Opłaty są najczęściej pobierane przez właścicieli hoteli i pensjonatów, którzy działają jako inkasenci na rzecz gminy. To oni doliczają należność do rachunku za pobyt, odprowadzają środki do samorządu i otrzymują prowizję, której wysokość ustala rada gminy.
Według przedstawicieli branży, samorządów i strony rządowej obecny model ma istotne wady. Przedsiębiorcy turystyczni od lat wskazują, że wykonują obowiązki związane z poborem daniny publicznej, co zwiększa obciążenia administracyjne, a dodatkowym problemem pozostaje skuteczność samego systemu ściągania opłat.
W naszym wcześniejszym materiale o problemach Itaki w sezonie wyjazdowym opisywaliśmy, jak przedłużająca się niestabilność geopolityczna uderza w sprzedaż wycieczek, podnosi koszty (m.in. paliwa lotniczego) i utrudnia planowanie oferty. Zwracaliśmy uwagę na zwroty dla tysięcy klientów po odwołaniu części kierunków oraz na działania spółki, która mimo presji na marże stawia na własną bazę hotelową, czarter Itaka Fly i rozwój dystrybucji.