Tweet został usunięty przez autora.
Ale wszystko zapisaliśmy 🙂.
Prezes Fundacji Solana, Lily Liu, stwierdziła, że blockchain gaming jest martwy. Trudno się z tym nie zgodzić: branża GameFi podupada już od kilku lat. Dlaczego więc sektor gier Web3 popadł w kryzys i czy ma szansę się odbudować?
Ten artykuł został przetłumaczony z oryginału. Przeczytaj oryginalną wersję przygotowaną przez naszego korespondenta tutaj.
Komentarz Lily Liu na temat stanu GameFi nie wziął się znikąd. Nastąpił on po doniesieniach, że Meta zamyka Horizon Worlds - projekt metaverse, w który firma zainwestowała około 80 miliardów dolarów. Pomimo intensywnej promocji i lat rozwoju, projekt nigdy nie osiągnął masowej popularności.
Chociaż Meta nie tworzyła bezpośrednio produktów kryptograficznych, jej strategia ściśle odzwierciedlała wiele pomysłów stojących za grami Web3. Celem było stworzenie cyfrowych światów, w których użytkownicy mogliby awansować postacie, posiadać aktywa i spędzać czas - podobnie jak obiecywało wiele gier blockchain.
Problem polega na tym, że ani Meta, ani większość gier Web3 nie były w stanie odpowiedzieć na proste pytanie: dlaczego przeciętny człowiek chciałby spędzać tam czas każdego dnia? W przypadku Horizon Worlds sprawę pogarszała wysoka bariera wejścia - dostęp wymagał gogli VR i sprzętu, który pozostawał zbyt drogi i niewygodny do masowej adopcji.
Niepowodzenie platform metaverse jest częścią szerszego problemu. Spojrzenie na największe projekty GameFi ostatnich lat opowiada tę samą historię. Wiele z nich podążało za znanym schematem: szybki wzrost, napływ użytkowników i kapitału - a następnie gwałtowny spadek.
Najbardziej uderzającym przykładem jest Axie Infinity. W 2021 roku gra stała się twarzą modelu "play-to-earn" i przekroczyła wycenę 1 miliarda dolarów. W szczytowym momencie niektórzy gracze zarabiali około 1000 USD miesięcznie - w niektórych krajach było to porównywalne ze średnią pensją. Model okazał się jednak niezrównoważony: token SLP miał nieograniczoną podaż, co doprowadziło do inflacji i załamania ceny. Jak donosi Bloomberg, do 2022 r. średnie zarobki graczy spadły do około 0,6 USD dziennie. Dla wielu oznaczało to, że gra nie była już źródłem dochodu, a odzyskanie początkowych inwestycji stało się prawie niemożliwe. Mimo to niektórzy użytkownicy nadal wierzą, że projekt może powrócić.
Podobna historia miała miejsce w przypadku Stepn - aplikacji, która nagradzała użytkowników za chodzenie i bieganie. Projekt szybko przyciągnął miliony użytkowników, a trampki NFT sprzedawały się za setki dolarów. Z czasem jednak aktywność spadła: miesięczna liczba użytkowników spadła, a zarobki spadły. Nawet wysiłki mające na celu uproszczenie dostępu - takie jak integracja Apple Pay i rynku w aplikacji - nie przywróciły dawnej popularności.
Innym przykładem jest metawersja The Sandbox. W projekt zainwestowano około 300 milionów dolarów, a w szczytowym momencie przyciągał on największe marki i uwagę inwestorów. Dziś jednak platforma cierpi z powodu niskiego zaangażowania: dzienna liczba aktywnych użytkowników wynosi zaledwie kilkaset, a wiele kont to podobno boty. W tym kontekście firma przeprowadziła poważne zwolnienia, zamknęła biura i zmieniła przywództwo, podczas gdy jej token SAND stracił około 97% swojej wartości z rekordowego poziomu.
Głównym problemem GameFi jest skupienie się na zarabianiu, a nie na rozgrywce. Większość projektów została zbudowana wokół idei "zarabiaj podczas gry", zamiast "graj, bo to fajna zabawa". W rezultacie użytkownicy przychodzili nie dla doświadczenia, ale dla zarobku. Gdy nagrody spadły, szybko odeszli, ponieważ same gry nie były wystarczająco wciągające, aby ich zatrzymać.
Innym czynnikiem jest niezrównoważona ekonomia. W wielu projektach tokeny miały modele inflacyjne i zależały od stałego napływu nowych użytkowników. Dopóki dołączali nowi gracze, system działał. Ale gdy wzrost zwolnił, presja sprzedaży wzrosła, ceny tokenów spadły, a wraz z nimi zniknęła zachęta do uczestnictwa.
Wreszcie, sam blockchain okazał się nie być "sekretnym sosem", którego wielu się spodziewało. Nawet szybkie i tanie sieci nie rozwiązały podstawowego problemu - stworzenia produktu, z którego ludzie faktycznie chcieliby korzystać na co dzień. W rezultacie podejście się zmienia: deweloperzy coraz częściej koncentrują się przede wszystkim na rozgrywce, podczas gdy blockchain schodzi na dalszy plan. Użytkownicy mogą w ogóle nie potrzebować interakcji z kryptowalutami, a Web3 stanie się opcjonalną funkcją, a nie podstawą całego doświadczenia.
Pomimo obecnego spowolnienia, jest zbyt wcześnie, aby całkowicie spisać na straty gry blockchain. Bardziej prawdopodobne jest to, że rynek przechodzi bolesną fazę ponownej oceny. Inwestorzy i deweloperzy już teraz odchodzą od modelu "play-to-earn" i szukają bardziej zrównoważonych podejść, które nie opierają się wyłącznie na ciągłym wzroście liczby użytkowników.
Najprawdopodobniej przyszłość gier Web3 leży w modelu hybrydowym. Gry pozostaną tradycyjne pod względem rozgrywki, podczas gdy blockchain będzie służył jako dodatkowe narzędzie - do posiadania aktywów, handlu lub usług w grze. Innymi słowy, nie "graj, aby zarabiać", ale "graj, ponieważ jest to wciągające" - a dopiero potem wchodź w interakcję z Web3, jeśli zajdzie taka potrzeba. To, czy branża będzie w stanie się odbudować, będzie zależeć od jej zdolności do dostarczania atrakcyjnych doświadczeń w grach bez polegania wyłącznie na zachętach finansowych.